Skip to main content

Soczewica z cukinią w parze

Można psioczyć na obecne czasy, opowiadać, jak to kiedyś było inaczej, lepiej, ale jedno, jeśli chodzi o kuchenne możliwości jest teraz nie do przecenienia, mianowicie to, że właściwie o każdej porze roku możemy kupić dowolne warzywa i owoce! Korzystając z tego dobrodziejstwa mam dzisiaj dla Was przepis z cukinią. Bardzo aromatyczne danie, polecam!

Read More

Pieczona perliczka

Większość z nas przejmuje nawyki żywieniowe z domu i przez większość życia ich nie zmienia- starłam się niedawno ze znajomym, który bardzo bronił swojego poglądu. Zdziwił mnie jego upór w forsowaniu tego stwierdzenia, więc zaczęłam, się zastanawiać, jak to jest w moim domu, w domach moich przyjaciół. Doszłam do wniosku, że przynajmniej w moim otoczeniu, tendencja jest z goła odmienna i chyba tak jest ogólnie. Ludzie są coraz bardziej ciekawi nowych smaków, eksperymentują. Po tym jak zachłysnęliśmy się tanimi produktami z supermarketów przyszedł czas na przywiązywanie wagi nie tylko do ceny, ale może przede wszystkim do jakości. I cieszy mnie to ogromnie! Ja sama z większą przyjemnością robię zakupy u lokalnych producentów, w małych sklepikach gdzie można poplotkować z panią Zosią a pana Zdzisia podpytać, choćby o sposób uprawy tego, czy tamtego. W takich właśnie okolicznościach przyrody, kupiłam na obiad perliczkę. Usiłowałam sobie przypomnieć, czy kiedyś ją jadła i chyba jedynie kosztowałam rosołu uwarzonego między innymi na tym mięsie. Także, jak widać, ja też, nieustannie poszerzam swoje horyzonty, choć czasami, jak właśnie w tym przypadku, jestem lekko zawstydzona, że tak długo mi z tym schodzi 😉 Koniec końców wniosek jest taki, że perliczka to chyba mój ulubiony rodzaj drobiu. Delikatniejszy i smaczniejszy od kurczaka, zdecydowanie mniej tłusty od kaczki i gęsi.

Read More

Zupka cytrynowa z kluseczkami z naleśnika

Ta zupa dla mnie pachnie latem. Właśnie w piękny, słoneczny dzień serwowała mi podobną zupkę moja przyjaciółka, opowiadając o swoich wakacyjnych greckich podróżach i miłości do tego kraju. Przyznam, że nigdy nie byłam w Grecji i słabo też znam tamtejszą kuchnię. Ostatnio miałam też okazję być w greckiej restauracji i stwierdzam, że wszystko, co do tej pory próbowałam, przekonuje mnie, że to są także moje smaki. Ta zupa kojarzy mi się z naszym żurkiem, ale jest zdecydowanie lżejsza. Koniecznie spróbujcie mojej wariacji na temat greckiej avgolemono.

Read More

Flaczki z boczniaków

Mogłam napisać po prostu, że to zupa grzybowa, ale w takiej wersji, naprawdę do złudzenia przypomina tradycyjne flaki. Nie zawiera grama mięsa ani żadnych podrobów. Wyłącznie warzywa i grzyby, a wszystko doprawione, jak oryginalna wersja. Rozgrzewająco pikantna, pyszna!

Read More

Zielona fasolka w białym sosie

Tworząc ten wpis, wybierałam kategorie, do których zawsze przypisuję moje receptury. Wybrałam kilka z nich i przyszło mi do głowy- dlaczego nie umieścić tego przepisu wśród głównych dań? Jak dla mnie, zwłaszcza w upalne dni, taka fasolka, to posiłek, do którego już nic więcej nie potrzebuję. Klasycznie z masłem i bułką tartą, z dodatkiem pomidorów albo tak, jak proponuję dzisiaj, z aromatycznym beszamelem. Jeszcze odnajdziecie późniejsze odmiany fasolki, która właśnie teraz jest dostępna i jeszcze nie ma tych irytujących twardych włókien. Ba, pojawiły się już także odmiany fasolki, która tych włókien wcale nie posiada! Ale przyznam uczciwie, że na moim targu ich nie spotkałam. A czy Wy się na nią natknęliście? W każdym razie, wypróbujcie moją propozycję na podanie tego pysznego warzywa. Smacznego!

Read More

Zupa ogórczasta

Zupa ogórkowa kojarzy mi się z wersją z ogórków kiszonych. Przynajmniej taka zawsze gościła na moim stole. Pierwszy raz skusiłam się na ugotowanie jej ze świeżych, nieprzetworzonych ogórków, dlatego nazwałam ją “ogórczastą”, dla odróżnienia 😉 Wyszła pyszna i aromatyczna. Moi współbiesiadnicy byli zaskoczenia, że nie jest ostra i mocno podkręcona przyprawami, jak to zwykle moje potrawy, ale nie ma co ukrywać- niektóre smaki wymagają odpowiedzialnego traktowania. Żeby oddać ogórkowi, co mu się należy, powściągnęłam swoje zapędy i wyszło cudownie. Polecam!

Składniki na ok. 5 porcji:

  • 3 średnie, długie ogórki (ok. 800 g)
  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • por
  • 1/2 średniego selera
  • 3 średnie ziemniaki
  • 1/2 średniej cebuli
  • 3 ząbki czosnku
  • 3-4 łyżki oleju
  • duża łyżka masła
  • 5 jajek
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki sproszkowanego kminu rzymskiego
  • sól
  • pieprz
Jajka gotujemy na twardo. Pietruszki, marchewki, selera i pół pora (zieloną część) wkładamy do garnka i gotujemy bulion.

Dodajemy obrany czosnek.

Lekko solimy. W międzyczasie dokładnie myjemy ogórki. Możecie je obrać, ja jednak tego nie zrobiłam, tylko porządnie wyszorowałam- dzięki temu zupa miała ładniejszy kolor i nieco tekstury. Kroimy je w kostkę.

W kostkę kroimy także ziemniaki. Na patelni rozgrzewamy olej i masło.

Na średnim ogniu podsmażamy ziemniaki, przez około 5-7 minut.

Rozdrabniamy pora i cebulę.

Dodajemy do smażących się ziemniaków.

Gdy cebula się zeszkli- dodajemy ogórki i wszystko smażymy kilka minut.

W międzyczasie wyciągamy z bulionu ugotowane warzywa, zostawiamy jedynie ząbki czosnku.

Do wywaru wkładamy zawartość patelni.

Wszystko razem miksujemy.

Doprawiamy śmietaną.

Dolewamy sok z cytryny.

Doprawiamy kminem, solą i pieprzem do smaku.

Dokładamy koperek. Proponuję podać z ugotowanym na twardo jajkiem, świetnie smakuje z kiełkami rzodkiewki, do tego jakaś grzaneczka i cudowny obiad gotowy!

Ziołowy kurczaczek z pieczarkami

Wczoraj twierdziłam, że czuć już w powietrzu wiosnę, a dzisiaj rano świat znów tonął w bieli. Śnieg co prawda rozpuścił się szybko, lecz przez to ja chodzę cały dzień jakaś taka…zziębnięta i mam ochotę na “coś dobrego”. Może na jakieś pyszne, krzepiące mięsko? Moje myśli od razu kierują się ku pieczonemu kurczakowi z chrupiącą i aromatyczną skórką. Oczywiście nie zawsze mam czas na pieczenie ptaka w całości, dlatego nogi, udka, czy podudzia są świetnym rozwiązaniem. W moim domu najpopularniejsza wersja to taka z pieczonymi wraz z mięsem pieczarkami i dzisiaj właśnie chcę Wam ją zaproponować. Mięso, grzyby i aromatyczne zioła to zawsze trafna kompozycja. Polecam.

Składniki na 4 porcje:
  • 4 nogi kurczaka
  • 500 g pieczarek
  • łyżeczka kolendry
  • łyżeczka rozmarynu
  • pół łyżeczki kminu rzymskiego
  • pół łyżeczki czarnuszki
  • łyżka majeranku
  • pół łyżki pieprzu
  • 1/3 łyżki soli
  • olej
Kurczaka oczyszczamy, myjemy, suszymy. Przyprawy rozdrabniamy w moździerzy lub przy pomocy noża rozgniatamy na desce.

Mieszamy je z 1/3 szklanki oleju.

Nacieramy miksturą kurczaka i odstawiamy przynajmniej na godzinę.

Pieczarki czyścimy, delikatnie skrapiamy je olejem i pieprzymy.

Układamy kurczaka i pieczarki na blaszce do pieczenia.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni. Pieczemy przez 15 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 170 stopni i pieczemy przez 45 minut. W ciągu tego czasu przynajmniej raz polewamy wierzch kurczaka tłuszczem, w którym się piecze. Jeśli po tym czasie skórka będzie za mało zrumieniona, podkręćcie temperaturę do 200 i jeśli to możliwe włącznie opcję grilla na 5-10 minut. Nie za długo, by nie wysuszyć mięsa. Kurczak jest cudownie aromatyczny i soczysty, podobnie jak pieczarki. Podajemy z ulubionymi dodatkami.

Warzywa pyszne, jak umami ;)

Jeśli myślicie, że tytułując dzisiejszy wpis zrobiłam “literówkę”, to już tłumaczę, że jednak nie. Potrawa została wymyślona na poczekaniu i znowu wyszło pysznie. Trochę w ramach testu składnika jakim jest wyciąg drożdżowy, powstający podczas procesu warzenia piwa, wyjątkowej przyprawy. Smak umami do kwadratu. Cóż to takiego? Chyba kiedyś już o tym pisałam. Nazwa pochodzi z języka japońskiego i określa coś pysznego, smak, który odczuwamy dzięki receptorom kwasu glutaminowego. Smak umami to piąty smak, który naukowcy wyodrębnili od smaku słonego stosunkowo niedawno, bo w 2000 roku. Ciężko go opisać, jest intensywny, jakby “rosołowy”, skondensowany. Występuje w mięsie i serach, sosie sojowym i rybnym, ale także między innymi w pomidorach, grzybach i brokułach.
Składniki na 4 porcje:

  • 4-5 średnich ziemniaków
  • 2 średnie cukinie (o wadze około:
  • duża cebula
  • 200 g białej kapusty
  • 2 ząbki czosnku
  • puszka czerwonej fasoli
  • 200 g salami, na przykład typu cacciatore
  • 100 g boczku
  • garść oliwek
  • spora szczypta cynamonu
  • szczypta kminu rzymskiego (najlepiej sproszkowanego)
  • czubata łyżeczka średnio ostrej przyprawy curry
  • łyżeczka pieprzu kolorowego
  • pół łyżeczki mięty
  • łyżeczka rozmarynu
  • solidna łyżka kwaśniej śmietany
  • płaska łyżeczka Marmite (lub innego ekstraktu drożdżowego np. Vegemite)
  • 700 ml wody/bulionu, najlepiej ugotowanego na wędzonce
  • ewentualnie sól do smaku

Na dużej patelni/rondlu podsmażamy pokrojony w kostkę boczek i salami.

 

Gdy będą ładnie przyrumieniona- dodajemy cebulę i poszatkowaną kapustę, podsmażamy.

Dodajemy ziemniaki, najlepiej pokrojone w sporą kostkę (większą niż do zupy).

Podsmażamy. Dodajemy 2/3 bulionu.

Gdy ziemniaki będę już niemal całkowicie miękkie, dodajemy cukinię pokrojoną w plastry, a następnie te przekrojone na pół.

Po ok 5 minutach dodajemy odcedzoną fasolę oraz oliwki- pokrojone lub w całości.

Jeśli to konieczne- dolewamy resztę bulionu. Dodajemy miętę, rozmaryn i pieprz. Ja rozcierałam je wcześniej w moździerzy. Dodajemy także curry i cynamon.

Chwilę wszystko razem dusimy. Doprawiamy śmietaną.

Na koniec dodajemy Marmite.

Dokładnie mieszamy, chwilę dusimy. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem- ten krok jest niezbędny, zwłaszcza jeśli użyjecie wody, a nie doprawionego już bulionu.

Rozgrzewająca dyniowa

Moi drodzy, oficjalnie, zupa jest przepyszna, no i w sumie całkiem prosta w przygotowaniu. Przepis oczywiście wykorzystujący sezonowe bogactwo jakim jest dynia. Jeśli uważacie, że to mało ciekawe danie, a może nie przepadacie ze względu na mdławo-słodkawy smak… to ten przepis jest dla Was i na pewno zmienicie zdanie na temat dyniowej.


Składniki:
Na wywar:

  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki, mogą być z nacią
  • seler, także z nacią
  • por
  • cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 całe nasiona kardamonu
  • 4-5 liści laurowych
Oraz:
  • 2, 5-3 kg dyni
  • 1,5 kg ziemniaków
  • 1/3 łyżeczki kminu rzymskiego
  • płaska łyżeczka kurkumy
  • płaska łyżeczka curry
  • 1/3 łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki imbiru
  • sól
  • pieprz

Najpierw gotujemy wywar.

Wszystkie składniki wkładamy do wody i od momentu zagotowania warzymy na niedużym ogniu przez 45-60 minut. W międzyczasie przygotowujemy dynię. Kroimy ją na cząstki, przy pomocy łyżki usuwamy pestki.

 

Układamy na papierze do pieczenia i pieczemy w 190 stopniach przez około 30 minut

aż miąższ będzie miękki i będzie lekko odchodził od skórki.

Gdy wywar jest gotowy, wyławiamy wszystkie warzywa i przyprawy oprócz marchewek. Obieramy ziemniaki. Kroimy w kostkę i dodajemy do wywaru.

Gdy będą miękkie dodajemy miąższ dyni.

Zagotowujemy a następnie miksujemy wszystko na gładki krem.

Dalej gotujemy jeszcze kilka minut. Na suchej patelni podprażamy wszystkie przyprawy.

Dodajemy do zupy.

Po kilku minutach próbujemy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy na przykład z uprażonymi pestkami dyni.

Lekki bigosik z młodej kapusty

Duszona kapustka, to jest moje ulubione danie w kapuścianym sezonie. Najbardziej lubię ją w formie lekkiego bigosu z kiełbaską i dużą ilością koperku. Kapusta jest źródłem bogatym w witaminy, składniki mineralne oraz błonnik pokarmowy. Odpowiednio przyrządzona i doprawiona wcale nie jest ciężkostrawna, jak czasem się uważa. Świetna jako samodzielne danie, ale i dodatek do mięsnego lub rybnego posiłku.

Składniki:

  • średnia główka kapusty
  • 300 g kiełbasy, na przykład śląskiej
  • 150 g boczku
  • 2 średnie cebule
  • pół łyżeczki kminu rzymskiego
  • łyżeczka czarnego pieprzu (lub więcej jeśli wolicie)
  • sól
  • 4 ziaren ziela angielskiego
  • 5 liści laurowych
Z kapusty usuwamy twardy środek.

Kroimy lub szatkujemy.

Boczek kroimy i podsmażamy.

Następnie dodajemy pokrojoną w na plastry, z potem w ćwiartki kiełbasę.

Gdy się zrumieni, dodajemy pokrojoną w pióra cebulę.

Podsmażamy. W międzyczasie zagotowujemy wodę i parzymy w niej kapustę.

Wrzucamy na wrzątek i jak ponownie woda zacznie się gotować- odcedzamy. Robię tak, zwłaszcza, gdy nie znam źródła pochodzenia ani konkretnego smaku. Zdarza się, że kapusta jest gorzka. Dzięki temu zabiegowi tej gorzkości możemy ją pozbawić a dodatkowo takie blanszowanie usuwa z niej wszelkie niechciane zanieczyszczenia, czy aromaty.  Przekładamy do garnka z mięsem i mieszamy.

Lekko solimy i dodajemy liście laurowe i ziarna ziela angielskiego.

Początkowo dusimy bez przykrycia, by większa część olejków, które odpowiedzialne są także za wzdęcia, odparowała. Po jakichś 15 minutach doprawiamy pieprzem i kminem rzymskim.

Przykrywamy i dusimy do miękkości. Na koniec dodajemy posiekany koperek.

Próbujemy i doprawiamy solą i ewentualnie dodatkowo pieprzem. Smacznego.