Skip to main content

Taralli- neapolitańska przegryzka

Tęsknie za neapolitańskim słońcem, za zatoką, za Wezuwiuszem, za ludźmi, za chaosem… tęsknię. Od wielu lat gościłam tam przynajmniej raz w roku, a przez ostatnie 2 lata wcale. Żeby tęsknić choć ciut mniej, wracam w ukochane miejsca poprzez smaki. Taralli kojarzy mi się z budkami z jedzeniem na nabrzeżu, z wygranym meczem przez SSC Napoli, zimnym piwkiem i świętowaniem. Ta wersja smakuje mi najbardziej i ona jest chyba najbardziej popularna- mocno pieprzna z migdałami.

Na 12 sztuk:

składniki na zaczyn:

  • 100 g mąki, najlepiej typu 00
  • 60 ml wody
  • 10 g świeżych drożdży
  • szczypta cukru

Składniki na ciasto:

  • 300 g mąki 00
  • 60 ml wody
  • 150 g smalcu (świetnie sprawdza się kaczy, robiłam także z olejem kokosowych, smak się jednak zmienia, ale na pewno nie są złe 🙂 )
  • 15 g soli
  • 150-200 g migdałów
  • 2 łyżeczki czarnego pieprzu

Najpierw przygotowujemy zaczyn. Wystarczy wymieszać wszystkie składniki. Najpierw można w wodzie rozpuścić drożdże a potem dodać resztę. Przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1h.

W międzyczasie migdały umieszczamy na blaszce do pieczenia. Rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni. Ustawiamy górną grzałkę, może być opcja grilla, i wstawiamy migdały na 2-3 minuty, aby się uprażyły. Studzimy. Siekamy. Można je również zmielić, ale ja wolę jednak większe kawałeczki. Migdały siekają się bardzo łatwo, nie martwcie się, że będą Wam skakać po całej kuchni.

Do zaczynu dodajemy mąkę, smalec, sól i pieprz, połowę wody.

Zagniatamy.

Nie za długo. Jeśli to konieczne, dopiero wtedy dodajemy resztę wody. Ciasto powinno być zwarte, ale jednak mocno wilgotne. Na koniec wgniatamy w nie pokrojone migdały.

Dzielimy ciasto na 12 części a następnie każdą na pół. Każdą połówkę rolujemy w zgrabny wałeczek i zaplatamy, tworząc kształt niczym obwarzanki.

Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

Przykrywamy i odstawiamy na 2h.

Każdy wianuszek smarujemy rozpuszczonym smalcem.

Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni i pieczemy przez 45 minut, z włączoną dolną i górną grzałką.

Po tym czasie będą już upieczone, powinny być raczej twarde. Możemy potrzymać je nieco dłużej żeby się ładniej zrumieniły, ale trzeba pilnować, by się nie przypaliły. Smacznego!

11 myśli do “Taralli- neapolitańska przegryzka”

    1. To bardzo fajna przekąska, wciąga jak chipsy, a moim zdaniem smaczniejsza no i zdrowsza 🙂

    1. Wiadomo, jakby człowiek tam mieszkał, to pewnie wszystko by z czasem spowszedniało… ale nie zmienia to faktu, że ten kraj ma niezaprzeczalny urok, a południe zwłaszcza- charakter, który uwielbiam. Mogłabym tam mieszkać 🙂

    1. Grazie mille! 😀 Ciekawe, czy moim włoskim przyjaciołom by smakowały… przez tę nieszczęsną pandemię niestety jeszcze nie było okazji wypróbować. Ale dla mnie to dość zbliżony smak 🙂 nie mówiąc o tym, że we Włoszech chyba nigdy nie jadłam takich robionych w domu! 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *



Wypełniając powyższy formularz zgadzam się na przetwarzanie moich danych przez Administratora (Pichceniomania) w celu publikacji opinii i ewentualnej możliwości odpowiedzi na nią