Skip to main content

Chlebek z ziaren

Uwielbiam chleb, ale rzadko go jem, po prostu wybitnie nie służy mojej figurze, a jako osoba, która często długie godziny spędza w kuchni, muszę się pilnować… Nie stosuję jakiejś restrykcyjnej diety, choć może powinnam, po prostu ograniczam niektóre produkty. Czasem ochota na świeży chrupiący chlebek z masełkiem i białym serkiem jest tak duża, że nie ma szans się powstrzymać. W takich sytuacjach i tak sięgam raczej po ciemne pieczywo. Zdarza się też tak, że potrzebuję zjeść coś treściwego, na szybko, nie wymagającego więcej działań niż wyciągnięcie czegoś z szafki, czy lodówki, a jeśli do tego ma to być zdrowe- to staję wtedy przed poważnym wyzwaniem. W takich sytuacjach lubię mieć w pogotowiu chleb z ziaren, który spełnia wszystkie wymagania. Jest pyszny i jest co pochrupać 🙂 Mam dziś dla Was sprawdzony i pyszny przepis na takie cudeńko.

Read More

Domowa uprawa kiełków

Zanim na dobre pojawią się nowalijki, trzeba sobie jakoś radzić. Niby już wiosna, pogoda w kratkę, a ja już nie mogę się doczekać tych bomb witaminowych, które uzupełnią wszystkie braki z zimowego okresu. Do tego, mamy teraz dość trudny czas, niby można wyskoczyć i przynieść ze sklepu mieszankę sałat, czy choćby i kiełki, ale ponieważ lepiej unikać wychodzenia i kontaktu z ludźmi, to czemu nie postawić na domową uprawę? Sposobów na to, by cieszyć się smakiem świeżych kiełków jest kilka, najprostszy to właśnie ten, który opisuję poniżej. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie kiełki nadają się do słoika. Wyrosną Wam tak kiełki rzodkiewki, pora, cebuli, kapusty, lucerny, buraka i wielu innych, ale dobrze jest przeczytać na opakowaniu. Kiełki to bogactwo minerałów. Polecam!

Read More

Ekspresowy przecier pomidorowy

Długo przeszukiwałam literaturę fachową 😉 i sieć, by znaleźć najlepszy i najszybszy sposób na domowy przecier pomidorowy. Nie miałam ochoty smażyć ich godzinami. Nie uśmiechało mi się też mozolne przecieranie, by pozbyć się pestek, które niektórym domownikom bardzo przeszkadzają. Poza tym wychodzę z założenia, że łatwiej przed użyciem, jeśli jest taka konieczność, pozbawić pestek pewnej porcji gotowego już przecieru, niż na raz przecierać ileś tam kilo pomidorów. Postanowiłam wypróbować przepis, który wydał mi się pod tymi wszystkimi względami idealny. Sprawdźcie sami. Ja już chyba innej receptury szukała nie będę 🙂

Read More

Sos czosnkowy

Ciągle go używam. Jest obowiązkowo obecny na stole, gdy grilluję. Dodaję do sałatek, kanapek. Lubię jak jest wyrazisty w smaku lecz nie może też przytłaczać smakiem całej potrawy. Wydaje mi się, że ten przepis gwarantuje właśnie taki pyszny, wyważony smak.

Read More

Pasta tahini

Ostatnio od nowa odkrywam sezam. Do tej pory był w mojej kuchni wyłącznie jakimś tam dodatkiem, posypką, składnikiem ziarnistego chleba. Tymczasem sposobów na jego wykorzystanie jest obłędna ilość. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić przepisem nie tyle na potrawę, co składnik, który przyda się w kuchni każdego smakosza. Mowa o paście tahini. Dobrej jakości pasta nie jest najtańsza, oprócz marketów i sklepów ze składnikami z kuchni świata, raczej ciężko ją kupić. Więc czemu jej nie zrobić samemu? Zwłaszcza, że jest to bardzo proste i mamy gwarancję, że w naszej paście znajdą się wyłącznie niezbędne składniki. Do czego używamy takiej pasty? Do hummusu, baba ganoush chociażby, lubię jej dodać do curry, do dań kuchni japońskiej, które zakładają użycie ziaren sezamu, dodaję do sałatkowych dressingów, sama w sobie może być ciekawym sosem do pieczonych warzywa, najlepiej słodkich jak buraki, czy marchew.

Read More

Naleśniki

Ciasto naleśnikowe i oczywiści same naleśniki, to bardzo wdzięczna podstawa wielu ciekawych dań. Często je wykorzystuję i na blogu znajduje się już kilka takich przepisów. Naleśniki to jedna z pierwszych potraw, którą nauczyłam się przygotowywać. Mając tę umiejętność odkąd sięgnę pamięcią, całkiem zapomniałam, że zrobienie dobrych naleśników to też sztuka. Dlatego dzisiaj prezentuję Wam przepis bazowy, który znam od mojej mamy, a z gotowymi naleśniorami róbcie już co chcecie! 🙂

Read More

Kremowy serek z jogurtu

Gotowanie to taka niezwykle przyjemna dziedzina, która nieustannie zaskakuje i stawia przed zainteresowanymi nowe wyzwania. Kiedy już wydaje Ci się, że niczego więcej nie da się wymyślić jeśli chodzi o wykorzystanie jakiegoś produktu, lub uzyskanie konkretnego efektu- trach! Spada na człowieka jakieś nowe albo po prostu nieznane mu wcześniej rozwiązanie, i cała zabawa zaczyna się od początku. Nauka, próby, często wielokrotne i strzępiące nerwy… Ja, oprócz próbowania nowości, najbardziej lubię szukać tradycji, tych dobrze znanych mnie samej z sielskiego dzieciństwa mojego, czy moich rodziców, ale też z innych regionów, czy też innych części świata, które odsłaniają nowe horyzonty. Efektem takich kulinarnych “wycieczek”, tym razem wyłącznie palcem po mapie i po czeluściach internetu, jest ten przepis, który zachwycił mnie swoją prostotą. Od dawna przymierzałam się do zrobienia tradycyjnego twarogu i jakoś opornie mi szło… postanowiłam więc zacząć małymi kroczkami i tak oto, zauroczona, chcę Was namówić, na wypróbowanie przepisu pochodzącego z kuchni bliskowschodniej. Labneh to ser, który robi się tak prosto, że nie wiem, czy da się prościej. Wystarczy kupić dobrej jakości, najlepiej dość gęsty jogurt naturalny. Zaopatrzyć się w gęste sito i tetrę lub gazę. Dzisiaj przedstawiam przepis podstawowy, ale w głowie już rodzi się całe mnóstwo pomysłów!

Read More

Kopytka

Wizyty moich przyjaciół z zagranicy zawsze są świetną okazją żeby pogotować, zwłaszcza mocno tradycyjnie, po polsku, żeby zapoznać ich z naszymi typowo domowymi potrawami. Podwójnie przyjemnie jest, kiedy ktoś, kto po raz pierwszy kosztuje danego dania, jest nim zachwycony i tym samym poznaje nowe smaki. Choć oczywiście bywa i tak, że nasze kuchnie narodowe są do siebie podobne. Potrawy różnią się niewielkimi detalami, kształtem no i oczywiście nazwą. Tak było, gdy neapolitańczykom zaserwowałam kopytka- stwierdzili, że robię bardzo dobre gnocchi! 😉 Fakt, skład kluseczków podobny. Dzisiaj niezawodny przepis mojej mamy na nasze rodzime kopytka. Read More

Sprawdzony przepis na domową meksykańską tortillę

 

Oczywiście najprościej i najszybciej jest po prostu kupić gotowe placki. Oczywiście. Ja jednak nie lubię iść na łatwiznę, zwłaszcza jeśli przygotowanie okazuje się wcale nie być skomplikowane. Uwierzcie, że niewiele zachodu wymaga przygotowanie smaczniejszych i zapewne bardziej zdrowych tortilli od tych, które możecie znaleźć w sklepie.

 

Potrzebne składniki na 12 placków o średnicy około 22-24 cm to:

  • 340 g mąki pszennej (550)
  • 340 g mąki krupczatki
  • 7 łyżek oleju
  • płaska łyżeczka soli
  • 360 ml wrzącej wody
Oba gatunki mąki mieszamy w misce razem z solą.
IMAG0759
Dolewamy olej.
IMAG0760
Następnie wlewamy wrzątek i lekko mieszamy.
IMAG0761
Przesypujemy wszystko na stolnicę i zagniatamy ciasto. Dzięki wrzątkowi i oliwie jest to bardzo proste, już po chwili otrzymamy sprężyste, gładkie ciasto. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy, by przestygło. Dzielimy nożem na 12 porcji.
IMAG0762
Z każdej porcji formujemy kulkę i rozwałkowujemy na dość cienkie, wręcz lekko prześwitujące placki. Skład ciasta sprawia, że nie przykleja się do stolnicy. Czysta i prosta robota
IMAG0763
Placki nie muszą być idealnie okrągłe, ale jeśli chcecie, możecie je przyciąć przykładając na wzór choćby odwrócony do góry dnem talerz. Patelnię z nieprzywierającą powłoką, może być specjalna do smażenie naleśników, dobrze rozgrzewamy. Na średnim palniku i średnim ogniu na suchej patelni smażymy placki. Po około 15 sekundach placek powinien już swobodnie przesuwać się po patelni i być bledziutki, wtedy go przekręcamy. 20-30 sekund po drugiej stronie- powinny pojawić się tu i ówdzie leciutko brązowe plamki. Następnie jeszcze chwila na tej pierwszej strony.
IMAG0765_1
Za bardzo wysmażone placki będą łamliwe, dlatego jeśli planujecie tortille zwijać, a jest to wysoce prawdopodobne ;), to pilnujcie czasu smażenia. Gotowe placki układajcie jeden na drugim i przykryjcie ściereczką, by dodatkowo nie wyschły. Możecie też owinąć folią, lub po prostu włożyć do garnka i przykryć- chodzi o zachowanie maksymalnej możliwej wilgoci.
Wychodzą zawsze, świetnie się zwijają, łatwo je przypiec i sprawić, by były chrupiące, nieprzypieczona część natomiast będzie mięciutka, a nie gumowa, jak to często bywa w przypadku placków kupionych w sklepie. Polecam przygotować ilość w sam raz do użycia, jeśli chcecie je przechować to niezbyt długo, w chłodnym miejscu i koniecznie zabezpieczone przez wyschnięciem
.

Rozkosznie chrupiące placki ziemniaczane

Nie znam osoby, która by nie lubiła placków ziemniaczanych. Oczywiście, jedni wolą z sosem inni zaś na słodko. W moim domu, odkąd pamiętam, znikały w ilościach hurtowych. Jest z nimi sporo pracy, więc robiło się je raczej rzadko- stąd zapewne ten wzmożony na nie apetyt. Prawdą jest, że ich smak i konsystencja zależą nie tylko od sposobu przyrządzenia, ale także od gatunku ziemniaków, którego użyjemy. Zwykle jednak nie zastanawiamy się nad tym, ziemniak to ziemniak. Moja rada jest taka- unikajmy tych bardzo wodnistych, wybierzmy odmiany jak na przykład Irga, Irys lub Orlik- czyli ziemniaki typu B, najbardziej uniwersalne. Jak określić rodzaj bulwy? Przekrójcie ją na pół i przez chwilę pocierajcie obie połowy o siebie, efektem będzie albo wydzielająca się z nich woda, albo skrobia. Poniżej mój przepis na chrupiące z wierzchu i mięciutkie w środku placki.

Na około 8 średnich placków przygotujcie:

  • 2 kg ziemniaków
  • jajko
  • 2 cebule (1 naprawdę dużą)
  • 2 łyżki mąki
  • sól i pieprz

Ziemniaki oczywiście obieramy i ścieramy na tarce, ja używam tej tarczy, która ściera warzywo na papkę. To samo robimy z cebulą.

Otrzymaną masę wylewamy na sito i pozostawiamy nad garnkiem, aż odcieknie nadmiar wody, od czasu do czasu mieszamy.

Po jakichś 15 minutach delikatnie odlewamy zebraną wodę. Na dnie powinna pozostać biała gęsta skrobia, którą to z powrotem mieszamy z ziemniaczanym ciastem.

Wbijamy jajko, dodajemy mąkę, solimy i dość solidnie pieprzymy.

Na patelni rozgrzewamy dużą ilość oleju. Ciasto wykładamy na bardzo gorący tłuszcz, rozprowadzamy je, tworząc raczej płaskie placki.

Gry rogi ciasta zaczną brązowieć lekko zmniejszamy ogień i dopiekamy na złoty kolor z jednej strony, by następnie to samo zrobić z drugiej.

Jeśli będziemy dolewać olej w trakcie smażenia, placki będą nim bardzo nasiąkać, dlatego lepiej od początku wlać go sporo i smażyć niemalże w głębokim oleju. Po usmażeniu wykładamy na papierowy ręcznik żeby pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Z czym zechcecie je podać- to już zależy od Waszego smaku i wyobraźni. Moje propozycje- już niedługo!