Skip to main content

Sałatka- miks pieczonych warzyw

Bardzo lubię grillowane lub pieczone warzywa. Lubię serwować je, jako dodatek przy okazji przyjęć w ogrodzie. Problem jednak tkwi w tym, że mój grill jest mały i muszę wybierać, co przyrządzam w pierwszej kolejności. Dlatego postanowiłam przyspieszyć ten proces, aby wszystko można było zjeść w połączeniu ze sobą. Odpaliłam piekarnik i upiekłam warzywka, tworząc z nich pyszną sałatkę, którą zaserwowałam do grillowanego mięsiwa.

Potrzebne składniki na dużą miskę sałatki to:

  • 3 średnie cukinie
  • 2 główki czosnku
  • 4 średnie bataty
  • 4 średnie marchewki
  • 1,5 czerwonej papryki
  • 1,5 żółtej papryki
  • 4 średnie czerwone cebule
  • 4 gałązki selera naciowego
  • dwie łyżki octu jabłkowego
  • 6 łyżek sosu Worcester
  • 1/4 szklanki oliwy z oliwek
  • sok z jednej cytryny
  • łyżeczka miodu
  • sól i pieprz
  • świeży rozmaryn
  • olej lub oliwa (nadająca się do pieczenia)
  • pół pęczka natki pietruszki
  • świeża kolendra
  • kilka orzechów włoskich
Cukinię kroimy w plastry, ewentualnie jeszcze na połówki. Kroimy czosnek na pół. Układamy na blaszce, skrapiamy wszystko olejem, lekko solimy i pieprzymy.

Na drugiej blaszce lądują marchewki i bataty, do których dokładamy kilka gałązek rozmarynu oraz przepołowioną główkę czosnku. Pieczemy w 200 stopniach, z włączoną górną i dolną grzałką, ewentualnie z opcją grillowania. Pamiętajcie żeby warzyw nie było za dużo- wtedy raczej się ugotują we własnych sokach niż upieką. Marchewki i bataty wyciągamy po około 10-15 minutach, gdy tylko zmiękną.

Cukinię trzymamy nieco dłużej, by się ładnie zrumieniła.

Warzywa przekładamy na papierowy ręcznik, i studzimy. Dobrze jest je rozłożyć, na sporej powierzchni, by szybko straciły temperaturę i za bardzo nie rozmiękły. Pieczemy następne warzywka. Paprykę kroimy w nieduże kąski, skrapiamy oliwą, lekko solimy i pieprzymy, układamy na blaszce.

Na drugą blaszkę trafia pokrojony seler naciowy i cebula,

którą uprzednio kroimy na pół, rozdzielamy warstwy, skrapiamy je octem jabłkowym, solimy i pieprzymy.

Pieczemy aż się zrumienią. Studzimy. Cebulę po upieczeniu kroimy w pióra.

Wszystko mieszamy ze sobą. Z soku z cytryny, miodu, sosu Worcester i oliwy z oliwek przygotowujemy dressing, który doprawiamy solą i pieprzem, a następnie polewamy nim warzywka.

Siekamy pietruszkę i kolendrę.

Mieszamy, dorzucamy kilka rozdrobnionych orzechów dla chrupkości i gotowe 🙂

Czosnek służył nam wyłącznie do dodania aromatu warzywom, nie dodajemy go do naszej sałatki, ale upieczony, mięciutki możemy rozgnieść widelcem, wymieszać z jogurtem i stworzyć cudowny, czosnkowy sos, który idealnie pasował będzie na przykład do grillowanej karkówki. Smacznego

Z mięskiem i szpinakiem

Dzisiaj kuchnia serwuje makaron ze szpinakiem, który jest skarbnicą zdrowia i z mięskiem z kiełbasek, które, nie miejcie złudzeń, zawsze będzie inne w smaku niż zwykłe mielone. Makaron można przygotować na niezliczoną ilość sposobów.  Jest łaskawy dla wszelkich smaków. Jeden mały składnik potrafi zmienić dobrze znane danie w zupełnie inne. Niemalże cokolwiek wyciągniemy z naszej lodówki, czy spiżarni i połączymy to z makaronem, stworzy nam potrawę. Polecam Wam poeksperymentować- to jest największe piękno i przygoda w kuchni.

Do przygotowania dania potrzebujecie (3-4 porcje):
  • 4 surowych kiełbasek wieprzowych (ok 400-500 g)
  • 500 g świeżego szpinaku “baby”
  • 2 cebule dymki
  • 3 ząbków czosnku
  • łyżki kwaśnej śmietany
  • soli i pieprzu
  • wody
  • oleju do smażenia
  • 400 g makaronu
  • łyżki startego parmezanu
Na rozgrzanym oleju podsmażamy cebulkę.

Z surowych kiełbasek wyjmujemy mięso i lekko je rozdrabniamy.

Smażymy razem z zeszkloną cebulką.

Myjemy szpinak i dorzucamy go na patelnię, gdy tylko mięso jest gotowe.

Wszystko dusimy razem z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Szpinak odda na patelnię sporo wody, pod koniec gotowania dodajemy do niej solidną łyżkę kwaśnej śmietany. W razie konieczności podlejcie zawartość patelni wodą, chcemy uzyskać tylko niewielką ilość sosu, który połączy całość z makaronem. Próbujemy i doprawiamy solą i pieprzem.

Pamiętajcie, że kiełbasa jest już przyprawiona- dlatego z dosmaczaniem najlepiej poczekać do samego końca . Teraz wystarczy już tylko ugotować ulubiony makaron i całość podawać lekko posypaną parmezanem.

A tak na marginesie- pamiętajcie, że jeśli makaronowe danie kiedykolwiek wyjdzie Wam zbyt suche, to najlepszym rozwiązaniem, aby je ratować, jest po prostu polanie dobrą oliwą z oliwek, która jest cudownym nośnikiem smaku no i sama w sobie jest pyszna. 🙂
Smacznego

Ekspresowy dorszyk

Kolekcjonuję wszelkie ciekawe pomysły na przygotowanie pysznej, zdrowej rybki. Ten, jak większość moich przepisów ostatnio, inspirowany jest kuchnią południowych rejonów Włoch. Lekkie, aromatyczne, pyszne danie, może być pożywnym obiadem lub lekką kolacją. To jest magia, którą w gotowaniu kocham najbardziej- z tak niewielu składników można stworzyć coś bardzo smacznego.

Proporcje poniżej podanych składników zależą oczywiście od ilości głównego składnik, czyli ryby. Ja wykorzystałam około 400 g filetów z dorsza ze skórą. Ponad to przygotujcie:
  • około 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 4-5 średnich ząbków czosnku
  • nieco płatków chili- ilość zależy od stopnia ostrości, jaką lubicie
  • natka pietruszki
  • 0,5 l wody
  • 1/4 łyżeczki soli
  • sok z cytryny

Na patelnię wlałam oliwę, wrzuciłam pokrojony w plastry czosnek i podsmażałam go z każdej strony, aromatyzując przy tym oliwę. Gdy czosnek osiągnął rozkosznie złotą barwę dorzuciłam chili i po minucie dolałam wodę i dodałam sól. Woda wlana na rozgrzaną oliwę powinna wywołać reakcję ostrego bulgotania, wręcz pienienia się.

Wtedy wkładamy na patelnię dorsza, skórą do dołu.

Dodajemy natkę pietruszki i trzymamy na ogniu przez 3-5 minut, w zależności od grubości filetów. Lekko mieszamy.

Potem wyłączamy ogień, przykrywamy patelnię i po następnych 2-3 minutach rybka jest już gotowa. Dzięki takiemu przygotowaniu ryba jest soczysta, ma delikatny smak, w którym jednak odnaleźć można zarówno czosnkowy, pietruszkowy jak i lekko ostry posmak. Na koniec skrapiamy sokiem z cytryny i szamiemy 🙂

Szybka zupa czosnkowa

Czemu wolny czas mija zawsze tak szybko? Dopiero co kończyłam ostatnie zadania w pracy w piątkowe popołudnie, a już jakimś cudem jest niedziela. W wielu domach  to dzień celebrowania wspólnego, rodzinnie spędzanego czasu. W moim nie jest inaczej. Temu świętowaniu zawsze towarzyszy duży, pyszny, zawsze dopieszczony w smaku, dwudaniowy obiad. Drugie danie bywa różne, zależne od decyzji chwili, ale pierwsze, to zawsze rosół. Po prostu,jak nie ma rosołu- nie ma niedzieli! Powoli warzony na dużej ilości warzyw i na różnych gatunkach mięsa, to jest jeden z głównych smaków mojego domu rodzinnego. Myślę, że nie tylko mojego. A potem przychodzi poniedziałek, w garnku jeszcze rosół, a my szukamy jakiejś odmiany i dlatego poniedziałkowa zupa to zwykle pomidorowa. Jeśli macie jednak ochotę na coś innego, to proponuję Wam dzisiaj równie szybką w przygotowaniu, pyszną zupkę na poniedzielnik- czosnkową na bazie rosołu.

Składniki nie mogłyby być prostsze:
  • rosół (3 porcje)
  • dwie duże główki czosnku
  • dwie marchewki, najlepiej te już ugotowane wcześniej w rosole
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • bułka
  • ser żółty
  • mieszanka ulubionych ziół, najlepiej w śródziemnomorskim stylu
  • szczypta ostrej papryki

Czosnek obieram i kroję w plastry.

W plastry kroję też ugotowaną marchewkę. Podgrzewam rosół, dorzucam to, co pokroiłam i gotuję na niewielkim ogniu.

W międzyczasie kroję bułkę, każdy jej kawałek smaruję lekko oliwą od strony, która trafia na blaszkę,  na papier do pieczenia. Na wierzch kładę plaster żółtego sera, posypuję ziołami i papryką.

Wkładam na około 10 minut do nagrzanego do 200 stopni piekarnika (górna i dolna grzałka). W trakcie gotowania ilość zupy lekko się redukuje u raczej nie potrzebuje większego doprawiania, ale oczywiście dobrze spróbować i sprawdzić. Pokrojony w plastry czosnek zwykle nie wymaga gotowania dłuższego niż 15-20 minut. Dodaje rosołowi ostrości, którą cudownie równoważy słodycz marchewki, szczypta gałki wieńczy dzieło. Podajemy z przypieczoną grzanką, która od spodu delikatnie, aksamitnie rozmięknie, a z wierzchu pozostanie lekko chrupiąca i serowo-ciągnąca się. To jak? Kto podchwyci pomysł na poniedziałkowy obiad?