Skip to main content

Kurczę na ryżu pieczone

Kiedyś już proponowałam Wam danie mięsne zapiekane z ryżem. Jest to naprawdę fajna opcja posiłku, w sumie jednogarnkowego, pełnego cudownych aromatów. Zapiekanie gwarantuje niezwykłą głębię smaku i jego wzajemne, interesujące przenikanie się. Jest to także propozycja, którą z chęcią wykorzystuję, na przykład przygotowując obiad dla kilkunastu osób, przy okazji rodzinnej uroczystości. Może pierwsze kroki wymagają nieco zachodu, jednak potem, gdy potrawa się piecze, mam czas na przygotowanie czegoś innego lub po prostu samej siebie na przyjęcie gości 😉 Tym razem postawiłam na kurczaka. Danie wyszło pyszne, mięso aromatyczne i soczyste, ryż pełen smaku, lekko kremowy. Wszystkim przypadło do gustu i na pewno nie raz je powtórzę.

Składniki na 5 porcji:

  • 5 pałek z kurczaka
  • 500 g ryżu
  • 100 g masła
  • 1 l delikatnego bulionu (mięsnego lub warzywnego)
  • 4 łyżki pikantnego ketchupu
  • 200 ml białego wytrawnego wina.
  • 10 plastrów wędzonego surowego boczku bez skóry
  • sól i pieprz
  • nieco świeżych ziół, na przykład oregano, cząber, tymianek.
  • marynata do mięsa (100 ml oleju, płaska łyżeczka soli, łyżeczka papryki ostrej, łyżeczka papryki słodkiej, łyżeczka czosnku niedźwiedziego, łyżeczka cząbru, łyżeczka majeranku, szczypta curry)
Pałki z kurczaka myjemy i osuszamy.

Pozbawiamy skóry.

Mieszamy suche składniki na marynatę.

Mieszamy z olejem tworząc dość rzadką pastę.

Nacieramy nią mięso.

Odstawiamy do zamarynowania. Na kilka godzin, lub najlepiej na całą noc. Pałki z kurczaka owijamy boczkiem, po 2 plastry na jedną porcję.

Na dno naczynia żaroodpornego wysypujmy ryż. Układamy na ryżu. Podgrzewamy bulion. Dolewamy wino.

Dokładamy masło i ketchup, zagotowujemy.

Dodajemy odrobinę świeżych ziół, by aromatyzowały zalewę.

Próbujemy i ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Kurczaka z ryżem zalewamy 3/4 bulionu z winem.

Pieczemy ok. 1 h i 15- 30 minut. Najpierw z włączoną dolą grzałką. Mniej więcej w połowie pieczenia, jeśli to konieczne, dolewamy pozostałą część bulionu i włączamy także górną grzałkę. Na koniec, jeśli to konieczne, możemy włączyć opcję grilla, by ładnie przypiec boczek. Polecam podać z lekką sałatką, moją propozycję znajdziecie tutaj

Orzeszkowo-grzybowy kurczak

 Mam takie miłe wspomnienie… jak to lata temu, w przerwie obiadowej w ciągu dnia pracy, biegłyśmy z przyjaciółką na “coś dobrego” na poprawę humoru. Jedną z tych dobrótek był kurczak z brokułami i orzeszkami ziemnymi, serwowany w pobliskiej knajpce, utrzymanej w orientalnym stylu. Od tamtej pory wiele się zmieniło, ale nie to, że uwielbiam takie dania. Dzisiaj zatem małe co nieco inspirowane tamtymi smakami. Mnie one przenoszą w czasie, mam nadzieję, że Wam przypadną do gustu i wywołają uśmiech.
Potrzebne składniki na 4 porcje to:
  • spora podwójna pierś z kurczaka
  • 250 g boczniaków
  • solidna garść orzeszków ziemnych
  • 7 suszonych pomidorów z oleju
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 2-3 cebulki dymki
  • sól i biały pieprz
  • solidna łyżka masła
  • olej do smażenia

Kurczaka myjemy, suszymy, czyścimy i kroimy na kawałki, takie na jeden kęs.

Kilka łyżek oleju rozgrzewamy i na dość sporym ogniu podsmażamy mięso, by ścięło się z każdej strony.

W międzyczasie czyścimy i kroimy boczniaki.

Gdy mięso będzie już podsmażone, dodajemy grzyby, pokrojony w plastry czosnek i pokrojoną dymkę.

Podsmażamy chwilę i dodajemy pokrojone pomidory.

Wszystko dusimy pod przykryciem jakieś 5 minut. Dodajemy orzeszki.

Jeśli dodajecie “świeże” orzeszki, wrzućcie je na rozgrzaną suchą patelnie i podprażcie. Jeśli korzystacie z uprzednio uprażonych i tak warto krótko je przesmażyć- wydobędziecie z nich w ten sposób więcej aromatu. Następnie dorzucamy je do potrawy, dodajemy masło, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Gotujemy jeszcze kilka minut, tym razem bez przykrycia.

Gotowe. Serwowałam z kaszą gryczaną, która ostatecznie wylądowała na talerzu z potrawką i cudownie wchłonęła cały powstały, pyszny sos.

Kurczak ze szparagami w mleku kokosowym

Bardzo lubię zioła i przyprawy, chyba najbardziej te, związane z kuchnią orientalną. Przyprawy dobrej jakości są tak aromatyczne, że przyprawiają nie tylko potrawy, ale także o zawrót głowy 😉 Uwierzcie mi, że warto wydać nieco więcej i kupić zapas oryginalnych, na przykład w sklepie z lokalnymi produktami z całego świata. Wspaniałe są mieszanki, których przygotowanie jest prawdziwą sztuką, delikatna zmiana proporcji potrafi kompletnie zmienić smak. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale lubię zamieszać, pomieszać i poeksperymentować. Dzisiaj propozycja potrawki, która łączy proste i cudownie wyraziste smaki. Świeże składniki plus kmin rzymski( nie mylić z kminkiem)- nie wiem jak kiedyś mogłam żyć bez niego…

Na 4 porcje przygotujcie:

  • całą pierś z kurczaka
  • 170 g makaronu z brązowego ryżu, cienkie nitki
  • 400 ml mleka kokosowego
  • pęczek zielonych szparagów
  • garść grzybów mun
  • 4 cm korzenia świeżego imbiru
  • 2 ząbki czosnku
  • pół łyżeczki soli
  • łyżka ciemnego sosu sojowego
  • dwie łyżki sosu rybnego
  • łyżka kminu rzymskiego
  • świeża papryczka chili- ilość zależy od ostrości jaką chcecie uzyskać
  • 2 łyżki soku z limonki
  • dwie małe cebule dymki
  • pół łyżki oleju kokosowego

Kurczaka oczyszczamy, kroimy na kawałki, najlepiej takie na jeden kęs.

Dodajemy pokrojony w kosteczkę imbir oraz wyciśnięty przez praskę czosnek, wlewamy sos sojowy, rybny, dodajemy pół łyżeczki soli.

Odstawiamy na przynajmniej godzinę do zamarynowania.

Grzyby mun moczymy przez jakieś 30 minut.

Następnie gotujemy w lekko osolonej wodzie przez 15 minut.

Studzimy i kroimy je na mniejsze kawałki.

Na rozgrzanym oleju kokosowym podsmażamy kurczaka.

Smażymy krótko, ale na sporym ogniu. Następnie zmniejszamy temperaturę i dorzucamy szparagi pozbawione zdrewniałej części i pokrojone na 3-4 centymetrowe kawałki.

Pamiętajcie, że włóknista część szparaga znajduje się na dole. Najlepszym pomysłem na pozbycie się jej jest wygięcie szparaga, wtedy warzywo pęka w odpowiednim miejscu.

Kurczaka wraz ze szparagami doprawiamy utartym lub przesiekanym kminem rzymskim.

Dorzucamy posiekaną papryczkę i cebulkę.

Wszystko razem podsmażamy jeszcze chwilę, a następnie wlewamy mleko kokosowe.

Wlewamy, a raczej wkładamy, gdyż do momentu podgrzania jest konsystencji gęstego majonezu. Dodajemy posiekane, wcześniej ugotowane grzyby.

Wszystko dusimy jakieś 5 minut. Na koniec doprawiamy sokiem z limonki.

Makaron ryżowy przygotowujemy według przepisu (zalewamy wrzątkiem i zostawiamy pod przykryciem na 5 minut, odcedzamy) i mieszamy z potrawką. Nie martwcie się, że początkowo danie wygląda może bardziej jak zupa- makaron dobrze absorbuje płyn i przejmuje jego cały smak. Smacznego!

Podudzia z kurczaka w aksamitnym sosie

Pyszny obiad, który robi się niemalże sam. Inspiracją do jego powstania była…niedyspozycja mojego piekarnika. Wróciłam z zakupów z myślą, że upiekę pyszne mięsko, ale zapomniałam, że piekarnik chwilowo niedomaga 😉 Dlatego postawiłam na proste składniki, proste a wyraziste smaki no i na patelnię 🙂


Do przygotowania 4 podudzi potrzebujecie:

  • 2-3 ząbków czosnku
  • ok. 10-15 marynowanych kaparów
  • pół szklanki białego wina
  • 150-200 ml przecieru pomidorowego
  • soli
  • słodkiej i ostrej papryki w proszku
  • oleju

Kurczaka myjemy, suszymy, obsypujemy papryką i solą. Oczywiście im ostrzejszą wersję chcemy uzyskać, tym więcej dodajemy ostrej papryki.

Wmasowujemy dokładnie wszystkie przyprawy i odstawiamy na przynajmniej 30 minut. Rozgrzewamy olej i smażymy kurczaka, na wolnym ogniu, do zrumienienia z każdej strony.

Następnie nieco zwiększamy ogień i wlewamy wino.

Po około 3-5 minutach alkohol powinien odparować. Ilość płynu powinna się zmniejszyć o około 1/3. Dorzucamy obrane, rozgniecione lekko nożem ząbki czosnku oraz rozdrobnione kapary.

Przykrywamy i dusimy około 10 minut, obracając kurczaka. Na koniec dolewamy przecier pomidorowy i dusimy pod przykryciem jeszcze około 10 minut.

Kurczak jest soczysty, aromatyczny, sos cudownie aksamitny!

Tajska zupa z kurczakiem

Dzisiaj, jak mawiał klasyk, coś z zupełnie innej beczki. Moja wersja tajskiej zupy na bazie mleka kokosowego. Pełna aromatycznych przypraw, rozgrzewająca, krzepiąca, świetna dla żołądka, odżywcza. Podobno ta zupa to taki tajski rosół. Przygotowuje się ją w przypadku wszelkiego rodzaju infekcji. Faktycznie, mleko kokosowe ma działanie bakteriobójcze, wirusobójcze i grzybobójcze, a ponad to tyle składników odżywczych, że spokojnie może zastępować napój izotoniczny. Trawa cytrynowa, kumin, kurkuma, to przyprawy, które są nieodłącznymi składnikami tej zupy i także przynoszą wiele korzyści dla naszego organizmu. Jednym słowem- pyszne samo zdrowie.


Do przygotowania ok. 3 litrów zupy potrzebujecie:

  • 400 ml mleka kokosowego- zainwestujcie i kupcie takie bez konserwantów i innych dodatków, jest droższe, ale jest także ogromna różnica w jakości i smaku!
  • 500 g mięsa z kurczaka
  • 4 marchewek
  • 1 pietruszki
  • całego pora
  • 3-4 łodyg selera naciowego
  • 3 cm kawałka imbiru (łyżka imbiru posiekanego w drobną kostkę)
  • ząbka czosnku
  • trawy cytrynowej (2-3 gałązek, łyżki pasty lub łyżki sproszkowanej trawy cytrynowej, ja tym razem użyłam wersji w proszku)
  • 1 łyżeczki curry
  • 2 łyżeczek kurkumy
  • 1/3 łyżeczki kuminu
  • 1 łyżeczki soli
  • płatków chili lub posiekanej świeżej papryczki chili w ilości zależnej od tego, jaką ostrość chcemy uzyskać
  • makaronu ryżowego
  • szczypiorku
  • oleju kokosowego
  • oleju sezamowego

Marchewkę, pietruszkę, białą część pora kroimy średnio drobno.

Z tak przygotowanych warzyw oraz zielonych liści pora gotujemy bulion.

Po około 10 minutach od zagotowania dodajemy pokrojone łodygi selera.

Gdy warzywa będą ugotowane na patelni podgrzewamy łyżkę oleju kokosowego

i podsmażamy na nim pokrojone na niewielkie kawałki mięso.

Gdy to będzie już dobrze ścięte z każdej strony dodajemy pokrojony w drobną kosteczkę imbir oraz czosnek,

a po chwili przyprawy- dzięki chwilowego podsmażeniu ich aromat będzie jeszcze bardziej intensywny.

Następnie wlewamy wszystko do bulionu,

dodajemy mleko kokosowe i gotujemy jeszcze kilka minut.

Doprawiamy, jeśli to konieczne solą. Podajemy z makaronem ryżowym, posypaną drobnym szczypiorkiem, ja lubię również lekko skropić olejem sezamowym.

Zapiekanka makaronowa z kalafiorem i kurczakiem


Stało się, zaczynam być obecna wszędzie! Facebook, Twitter, Instagram… niedługo wyskoczę z Waszej lodówki! Ale podobno tak trzeba, jeśli się człowiek chce pokazać światu. Nie dyskutuję z ludźmi, którzy się na tym znają i mi podpowiadają, tylko grzecznie uczę się nowych narzędzi. Początki są trudne, ale jeśli docelowo ma mi to pomóc w prowadzeniu bloga i promowaniu go, to chyba trzeba się poświęcić. Bardzo liczę na komentarze, podpowiedzi, sugestie. Fajnie, że mogę się teraz dzielić z Wami każdą nowością, zmianą- a zapewne w najbliższym czasie będzie ich całkiem sporo.

No tak, tylko jak tu znaleźć czas na gotowanie? 😉 Na szczęście to jest priorytet i żadne wynalazki współczesnego świata nie są w stanie mnie od pichcenia odciągnąć. Moja dzisiejsza propozycja to szybki obiad. Choć trzeba wykonać przy nim kilka czynności, to wszystko jest banalnie proste i zajmuje nie więcej niż 45 minut- nie spiesząc się.


Do kucharzenia potrzebujemy:

  • 1 średniej wielkości kalafiora
  • 1 piersi kurczaka
  • około 250 g dowolnego makaronu
  • kilku ząbków czosnku
  • pieprzu
  • soli
  • kurkumy (dwie łyżeczki) i curry w proszku (łyżeczka)
  • szczypty kminu rzymskiego
  • 1/3 szklanki oleju
  • 200-250 ml śmietanki 30%
  • około 50 g sera pleśniowego (pół opakowania)
  • kawałka dowolnego żółtego sera (tak by starty na tarce stanowił objętościowo solidną garść)
  • dwóch solidnych łyżek masła
  • łyżkę mąki

Kalafiora obgotowujemy w osolonej wodzie, po ugotowaniu nadal powinien być lekko twardy. Makaron także gotujemy tak, aby był bardzo al dente- chodzi bowiem o to, by nie rozpadł się w trakcie zapiekania w piekarniku. Kurczaka kroimy na dość spore kawałki lekko solimy, pieprzymy, dodajemy kurkumę, curry i kmin, wszystko zalewamy olejem i mieszamy, by każdy kawałek mięsa był dokładnie pokryty przyprawami i oliwą. Kurczaka krótko podsmażamy na dość mocno rozgrzanej patelni, pilnując jednak, by nie przypaliły się przyprawy. W garnuszku, na wolnym ogniu, roztapiamy masło i dorzucamy mąkę, mieszając, by stworzyła z masłem złocistą półpłynną zawiesinę. Dolewamy śmietankę, chwilę podgrzewamy, po czym dorzucamy delikatnie rozdrobniony ser pleśniowy. Gdy tenże się rozpuści, dorzucamy starty na tarce żółty ser i zestawiamy z ognia.

Dno podłużnego naczynia żaroodpornego smarujemy oliwą. Wykładamy makaron, kurczaka, a na sam wierzch kalafiora, przetykając to wszystko kilkoma ząbkami czosnku, który nie musi być nawet obrany. Na koniec wszystko zalewamy sosem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni. Pieczemy bez przykrycia, około 20 minut, przy czym na ostatnie 5 minut włączamy górną grzałkę z funkcją grilla lub po prostu termoobieg, by wierzchnia warstwa pięknie się przyrumieniła.
Kalafior wraz z serową skórką jest przyjemnie chrupki, kurczak nadal soczysty, a miks tych wszystkich cudownych smaków zatrzymany w spodniej, makaronowej warstwie. Smacznego!

Butter Chicken w Makowieckiej wersji

Moje kuchenne zapasy przypraw mogą przyprawić, ale o zawrót głowy, zwłaszcza mnie samą, gdy próbuję coś wśród nich odnaleźć. Może nie jest to spiżarnia Nigelli Lawson, ale jestem na dobrej drodze. Kilka lat temu, oglądając jej program, zauroczyło mnie to niewielkie pomieszczenie z półkami od podłogi do sufitu zastawionymi przyprawami, półproduktami, dodatkami, sosami i innymi, że tak je nazwę- dosmaczaczami. Nie posiadam jeszcze takiego magicznego schowka, ale szafki, w których przechowuję moje skarby już teraz pękają w szwach, więc chyba czas to przemyśleć 😉

Oczywiście, nie kupuję ich wyłącznie żeby je mieć! Wykorzystuję, testuję, łączę, próbuję, po prostu się ich uczę. Sięgam do przepisów kuchni mniej mi znanych, odtwarzam klasyczne przepisy, by poznać oryginalny ich smak. Gdy te same potrawy pichcę kolejny raz- to już jest pełna improwizacja.
Dzisiaj mam dla Was właśnie taką próbkę- butter chicken po mojemu.
Pałki z kurczaka, 6 sztuk,  myję, osuszam i marynuję całą noc w miksturze składającej się z: 250 ml jogurtu naturalnego, soku z połówki cytryny, 3-4 ząbków czosnku pokrojonego w plasterki, łyżeczki papryki chili w proszku, dwóch łyżeczek słodkiej papryki, kilku plasterków świeżego imbiru lub połowy łyżeczki sproszkowanego, szczypty cynamonu, szczypty kardamonu (kilku nasion jeśli mamy w całości), kilku goździków, kilku liści laurowych i łyżeczki soli. Następnego dnia obsmażam kurczaka krótko, na mocno rozgrzanym oleju- po to tylko by zezłociła się skórka. W garnku, na trzech łyżkach masła przysmażam dwie pokrojone w pióra cebule a następnie dwa wyciśnięte ząbki czosnku. Mieszam rozgniecione ziarna kolendry z kminem rzymskim, pieprzem cayenne i gałką muszkatołową i dorzucam do rozgrzanego masła. Około centymetra imbiru obieram, kroję w drobniutką kostkę i także dodaję by szybciutko podsmażyć i dodatkowo wydobyć jego smak. Po minucie zalewam wszystko 500 ml bulionu, dodaję solidną łyżkę przecieru pomidorowego i dość drobno pokrojoną czerwoną paprykę. Wszystko razem zagotowuję i dokładam kurczaka. Duszę pod przykryciem przez około pół godziny- lubię gdy kurczak się wręcz rozpada i gładko odchodzi od kości. Na koniec dorzucam ciecierzycę odsączoną z zalewy, łyżkę miodu i łyżkę kwaśnej śmietany. Całość duszę jeszcze kilka minut.
Ponieważ danie zawiera ciecierzycę można je zjeść bez żadnego dodatku. Ja jednak dorzuciłam jej niewiele, więc zaserwowałam z ugotowanym na sypko ryżem.

Wariacje na temat kurczaka

Jaki jest kurczak- każdy widzi. Można go przyrządzić na niezliczoną ilość sposobów w zależności od upodobań, czy po prostu aktualnego widzimisię. Można się spierać o to, czy jest zdrowy, w jaki sposób powinien być hodowany, by dogodzić mięsożercom wspaniałym smakiem… ale ja chciałabym się skupić na szybkim i efektywnym jego przyrządzeniu. Przygotowanie rozciągnięte jest w czasie na dwa dni… ale czynności, które trzeba wykonać, nie zajmują przesadnie dużo czasu.

Kurczaka kupiłam dzień wcześniej, oczywiście umyłam, wytarłam do sucha i przełożyłam do miski. W oddzielnej miseczce wymieszałam przyprawy do marynaty. Zwykle robię takie mieszanki pod wpływem chwilowej kulinarnej niepoczytalności i w miseczce ląduje to, co akurat wpadnie w rękę. Tym razem w zamierzeniu kurczak ma być pikantny i z nutą rozmarynu więc tak też komponowałam moją miksturę.

Do miseczki trafiły:

  • czubata łyżeczka soli
  • łyżeczka czarnego pieprzu, ja polecam świeżo i grubo zmielony lub rozdrobniony w moździerzu
  • łyżeczka ostrej papryki
  • 3 łyżeczki słodkiej papryki
  • szczypta zmielonej papryczki jalapeno
  • pół łyżeczki tymianku
  • pół łyżeczki kurkumy

Wszystko mieszam i zalewam oliwą aby powstała lekko lejąca się pasta, a następnie nacieram nią kuraka. Zostawiam około 2 łyżeczek oliwy z przyprawami by wlać ją także do środka. W środku ląduje również dość duża gałąź rozmarynu. Druga taka będzie leżała na wierzchu kurczaka i całą noc oddawała mu swój aromat. Jeśli nie macie świeżego rozmarynu możecie go oczywiście zastąpić suszonym. Jeśli są to ususzone listki w całości- polecam rozbić na proszek lub po prostu lekko posiekać. Jeśli listki pozostaną w całości to rozgryzane wraz z kurczakiem mogą zdominować jego smak, a tutaj chodzi jedynie o przyjemny ziołowy aromat pośród słodyczy i ostrości papryki.

Następnego dnia kurczak opuszcza lodówkę przynajmniej godzinę przed pieczeniem, dobrze jeśli zbliży się do temperatury otoczenia. Dzięki temu szybciej złapie temperaturę nagrzanego piekarnika i zamknie w sobie większą ilość soków. Kurczak wraz z gałązkami rozmarynu trafia do rękawa, rękaw na blaszkę lub do spodu od naczynia żaroodpornego i do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, górna i dolna grzałka. Przyprawy nie spalą się, choćby dlatego, że całą noc przebywały w towarzystwie oliwy z marynaty. Piekę około 1,5h. Po tym czasie najtrudniejszy manewr, który wymaga nieco wprawy, ale dla amatorów chrupiącej skórki- niezbędny. Wyjmuję kurczaka z piekarnika i wyciągam go z rękawa, najprościej przy pomocy dużego widelca, który zwykle jest jednym ze sprzętów wśród zestawu łyżek- akcesoriów kuchennych. Kurczak z powrotem ląduje w naczyniu w którym na dnie powinna znaleźć się tylko minimalna ilość tłuszczu, którego rękaw po pieczeniu jest pełny. Podkręcam temperaturę piekarnika do 200 stopni, włączam dodatkowo opcję górnego grilla, przypiekam kurczaka 10 minut, obracam go i przypiekam drugą stronę kolejne 10 minut. Podczas tego wyjmowania, przekładania i przekręcania trzeba oczywiście uważać by się nie oparzyć, ale efekt warty jest zachodu

Mój kurczak potrzebuje jednak jakiegoś obiadowego towarzystwa. Jest ostry i delikatnie słodki, więc wybrałam również taką opcję w kwestii dodatku. Pieczone słodkie ziemniaki. 4 duże bataty, zapełnią całą blaszkę piekarnika. Obieram, kroję na kształt łódek, wkładam do miski, zalewam sokiem z połówki cytryny, solę, pieprzę i dodaję rozmaryn, w takiej formie jaką posiadam. Wlewam około pół szklanki oliwy, mieszam tak, aby olej i przyprawy otoczyły każdą cząstkę. Przekładam na blaszkę. Główkę czosnku, w całości kroję na pół, skrapiam oliwą i kładę pomiędzy batatami. Tak przygotowane ziemniaki trafiają do piekarnika w momencie gdy trafia do niego kurczak na dopiekanie skórki. 20 minut w 200 stopnia w zupełności wystarczy aby ziemniaki były lekko chrupiące z zewnątrz i słodko kremowe w środku. Jeśli jest taka potrzeba- dosalam przed podaniem.
Jeśli macie świeży rozmaryn, dobrym pomysłem jest zalać go wcześniej oliwą i tak aromatyzowaną, wraz z ziołami dodaję do batatów przed pieczeniem.

Pieczony czosnek jest leciutko wyczuwalny w ziemniakach, ale może także być świetną bazą do czosnkowego sosu, który genialnie sprawdzi się w tym zestawie. Łyżka majonezu, 3 łyżki jogurtu, rozgnieciony, lekko przypieczony czosnek, sól i pieprz do smaku. A do tego wszystkie polecam także, być może dość banalnie, ogórka kiszonego. Smacznego!