Skip to main content

Zupa ogórczasta

Zupa ogórkowa kojarzy mi się z wersją z ogórków kiszonych. Przynajmniej taka zawsze gościła na moim stole. Pierwszy raz skusiłam się na ugotowanie jej ze świeżych, nieprzetworzonych ogórków, dlatego nazwałam ją “ogórczastą”, dla odróżnienia 😉 Wyszła pyszna i aromatyczna. Moi współbiesiadnicy byli zaskoczenia, że nie jest ostra i mocno podkręcona przyprawami, jak to zwykle moje potrawy, ale nie ma co ukrywać- niektóre smaki wymagają odpowiedzialnego traktowania. Żeby oddać ogórkowi, co mu się należy, powściągnęłam swoje zapędy i wyszło cudownie. Polecam!

Składniki na ok. 5 porcji:

  • 3 średnie, długie ogórki (ok. 800 g)
  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • por
  • 1/2 średniego selera
  • 3 średnie ziemniaki
  • 1/2 średniej cebuli
  • 3 ząbki czosnku
  • 3-4 łyżki oleju
  • duża łyżka masła
  • 5 jajek
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki sproszkowanego kminu rzymskiego
  • sól
  • pieprz
Jajka gotujemy na twardo. Pietruszki, marchewki, selera i pół pora (zieloną część) wkładamy do garnka i gotujemy bulion.

Dodajemy obrany czosnek.

Lekko solimy. W międzyczasie dokładnie myjemy ogórki. Możecie je obrać, ja jednak tego nie zrobiłam, tylko porządnie wyszorowałam- dzięki temu zupa miała ładniejszy kolor i nieco tekstury. Kroimy je w kostkę.

W kostkę kroimy także ziemniaki. Na patelni rozgrzewamy olej i masło.

Na średnim ogniu podsmażamy ziemniaki, przez około 5-7 minut.

Rozdrabniamy pora i cebulę.

Dodajemy do smażących się ziemniaków.

Gdy cebula się zeszkli- dodajemy ogórki i wszystko smażymy kilka minut.

W międzyczasie wyciągamy z bulionu ugotowane warzywa, zostawiamy jedynie ząbki czosnku.

Do wywaru wkładamy zawartość patelni.

Wszystko razem miksujemy.

Doprawiamy śmietaną.

Dolewamy sok z cytryny.

Doprawiamy kminem, solą i pieprzem do smaku.

Dokładamy koperek. Proponuję podać z ugotowanym na twardo jajkiem, świetnie smakuje z kiełkami rzodkiewki, do tego jakaś grzaneczka i cudowny obiad gotowy!

Zacierki na mleku

Zacierki na mleku goszczą na moim stole zwykle najczęściej w okresie postu, lub po prostu wtedy, kiedy rodzina chce odpocząć od dań ciężkich i mięsnych. Ciekawa jestem, czy u Was też jada się taką zupę mleczną? Niektórym takie połączenie wydaje się równie egzotyczne, jak połączenie mięsa z owocami, a jednak amatorów na nie nie brakuje. Bardzo gorąco polecam wypróbować!
Składniki na ok. 4 porcje:
  • ok 1,5 l mleka
  • 250 g mąki
  • jajko
  • nieco lekko ciepłej wody
  • ziemniaki (w zależności od apetytu 😉 po około 3-4 średnie ziemniaki na biesiadnika )
  • sól
  • olej rzepakowy nierafinowany, tłoczony na zimno lub inny ulubiony
  • średnia cebulka
  • alternatywnie, w wersji niepostnej- boczek na zasmążkę
Ziemniaki obieramy i zaczynamy gotować w lekko osolonej wodzie.

W międzyczasie z mąki, jajka i wody zagniatamy ciasto.

Robimy to kilka minut, dolewając wodę stopniowo. Ciasto powinno być elastyczne i z łatwością dać się formować.

Odrywamy kawałek ciasta, formujemy wałek i z tego wałeczka odrywamy po kawałku ciasta. Mniej więcej tyle ile mieści się między palcami.

Możecie lekko formować je w kulki.

Pamiętajcie by powierzchnię, na której będziecie układać zacierki posypać lekko mąką, by nie przywarły. Gotujemy mleko.

Kluseczki wrzucamy na wrzące mleko i gotujemy na małym ogniu do miękkości, ok. 10 minut.

Cebulkę kroimy w dość drobną kostkę i szklimy na oleju

(jeśli używamy boczku, wytapiamy z niego tłuszcz, a następnie dodajemy cebulkę). Gdy kluseczki i ziemniaki są ugotowane, serwujemy danie. Mleczna zupa trafia do miseczki, a do osobnego naczynia ziemniaki z okrasą. Smacznego!

Flaczki według taty Janka

Flaki to trudny temat. Jedni kochają a inni, którzy, delikatnie mówiąc, nie są fanami często nawet nie próbowali. Dla mnie to szlachetna część piątej ćwiartki, z której można przyrządzić naprawdę wyśmienite dania. Nazwa nie kojarzy się za dobrze, fakt. Do przygotowania klasycznych flaków używa się najczęściej żołądka wołowego, do tego warzywa i mnóstwo przypraw.

Składniki na 5-6 porcji:

  • 800 g surowych flaków wołowych
  • 300 g mięsa wołowego (np. szponder, pręga, łata, rostbratel)
  • 3 średnie marchewki
  • 2 spore pietruszki
  • 1/2 średniego selera
  • duży por
  • 2 nieduże lub 1 średnia cebula
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  •  2 liście laurowe
  • 1 cm obranego korzenia imbiru
  • ząbek czosnku
  • czubata łyżka suszonego majeranku
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • łyżeczka ostrej papryki
  • sól do smaku
  • 2 łyżki mąki
  • woda
Żołądek kroimy na niezbyt grube paski- jeśli mamy w całości. Pokrojone myjemy i dokładnie płuczemy 2-3 razy, za każdym razem całkowicie zmieniając wodę. Następnie zalewamy zimną wodą, zagotowujemy i odcedzamy. Jeśli uznacie, że nadal mocno nieprzyjemnie pachną- zagotujcie je w świeżej wodzie jeszcze raz.

Nastawiamy wywar. Wołowinę i warzywa wraz z liśćmi laurowymi, zielem angielskim, czosnkiem i imbirem gotujemy na niewielkim ogniu.

Cebulę palimy jak do rosołu i również dodajemy do wywaru.

Lekko doprawiamy solą i pieprzem. Gdy wołowina będzie miękka- wyławiamy mięso i resztę zawartości garnka.

Wrzucamy blanszowany wcześniej żołądek.

Doprawiamy majerankiem, gałką, papryką i solą.

Dorzucamy rozdrobnioną wołowinę oraz warzywa, obowiązkowo marchewkę, opcjonalnie pietruszkę i selera.

Gotujemy około 1,5-2 h na małym ogniu, aż flaczki przestaną być nieprzyjemnie twarde lecz nadal będą sprężyste. One nigdy nie zmiękną do końca, więc nie gotujcie ich w nieskończoność,
Na koniec na suchej patelni zapalamy mąkę- czyli podsmażamy mieszając, aż lekko zbrązowieje.
Mieszamy z niewielką ilością wody, by powstał niezbyt gęsty płyn i dodajemy do zupy.

Polecam dodawać porcjami, by kontrolować zagęszczanie dania.

Gotujemy jeszcze 10-15 minut. Próbujemy i ewentualnie dodatkowo doprawiamy do smaku.

Zupa papryką doprawiona

Nie jest to zupa paprykowa w klasycznym rozumieniu. Taką już kiedyś prezentowałam. Piekłam paprykę i robiłam z niej pyszny krem. Ta zupa to aromatyczna, solidna, rozgrzewająca porcja energii, dosmaczona papryką w kilku odsłonach. Zaciekawieni? Sprawdźcie przepis koniecznie!

Składniki na 4 porcje:

  • 120 g kaszy pęczak
  • puszka białek fasoli (ok. 250 g po odcedzeniu z zalewy)
  • włoszczyzna na wywar (3 marchewki, 1/4 niedużego selera, por, 2 pietruszki)
  • 2 uda z kurczaka
  • kawałek boczku wędzonego lub innego mięsa, które doda wędzonego posmaku (możecie też po prostu dorzucić odkrojoną, podwędzoną skórę z boczku)
  • 2 ząbki czosnku
  • liść laurowy
  • 2 łyżki ajwaru
  • łyżka pasty chili
  • 1/2 łyżki słodkiej wędzonej papryki w proszku
  • łyżka słodkiej papryki w proszku
  • 1/2 czerwonej surowej papryki
  • 1/4 łyżki brązowego cukru
  • łyżka soku z cytryny
  • sól
  • szczypiorek
Z warzyw i mięsa, z dodatkiem liścia, czosnku i odrobiny soli gotujemy wywar.

Odcedzamy, zachowując marchew i mięso, które dalej wykorzystamy. Do wywaru wsypujemy opłukaną kaszę i gotujemy.

Gdy kasza będzie niemal gotowa, doprawiamy ajwarem, pastą chili oraz papryką w proszku. Mój ajwar nie był pikantny niemal wcale- lepiej sprawdźcie przed użyciem, żeby nie przesadzić z pikanterią.

Dokładamy fasolę i wszystko chwilę gotujemy. Możecie nie dodawać wszystkich przypraw na raz. Dodać część i w razie konieczności doprawić później.

Pod sam koniec gotowania dorzucamy pokrojoną, ugotowaną w wywarze marchewkę oraz bardzo drobno pokrojoną surową paprykę. Marchewka jest miękka więc nie potrzebuje już obróbki cieplnej, natomiast dobrze żeby papryka pozostała chrupiąca- czyli niech nie gotuje się za długo.

Dorzucamy oddzielone od kości mięso kurczaka.

Doprawiamy cukrem.

Dolewamy nieco soku z cytryny.

Próbujemy i doprawiamy jeszcze do smaku solą i pastą chili. Podajemy posypaną szczypiorem.

Zupa cebulowa z ziemniakami w tle.

Uważam, że dobra zupa cebulowa, wymaga kilku trików- wyrazistego doprawienia i pysznego sera, jako dopełnienie całości. Oczywiście cały sekret polega na tym, żeby spełnić te warunki i nie przesadzić. Łatwo przyćmić rozkosznie słodki smak cebuli.

Wersja, którą Wam dzisiaj prezentuję przemyca składnik, który bardzo lubię. Jest to ser scamorza, pochodzący z południowej części Włoch. Należy do tej samej grupy serów co mozarella i provolone, ale oczywiście różni się od nich smakiem i konsystencją. Ma charakterystyczny wygląd, który zawdzięcza procesowi wytwarzania. Z masy serowej formuje się dość długi szeroki wałek, który w 2/3 długości przewiązuje się sznurkiem. Wiesza i suszy do czasu aż ser nabierze lekko żółtego koloru. Pyszna jest także wędzona wersja tego sera. Ale wróćmy do cebulowej.
Składniki na 5 porcji:

  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • por
  • 1/4 średniego selera
  • kawałek kapusty włoskiej
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarna jałowca
  • ząbek czosnku
  • 5 dużych cebul
  • 5 sporych ziemniaków
  • pęczek cienkiego szczypiorku
  • 200 g sera scamorza, lub innego ulubionego (niezbyt słonego)
  • pół łyżki białego pieprzu
  • solidna szczypta gałki muszkatołowej
  • łyżka kwaśnej śmietany
  • łyżeczka brązowego cukru
  • sól
  • woda
  • olej do smażenia (o neutralnym smaku)

Na początek gotujemy wywar z marchewek, pietruszek, pora, selera, kapusty włoskiej. Dodajemy liście laurowe, ziarna jałowca, czosnek i lekko solimy.

Po około 20 minutach gotowania dodajemy obrane ziemniaki (jeśli są duże, kroimy na pół lub ćwiartki).

Cebulę obieramy, kroimy w pióra.

Podsmażamy na rozgrzanym oleju, na wolnym ogniu.

 

Lekko solimy, a gdy zacznie się rumienić- dosypujemy łyżeczkę brązowego cukru.

Chwilę podsmażamy i wyłączamy z ognia. Cukier uwydatni słodki smak cebuli.

W międzyczasie ziemniaki powinny ugotować się do miękkości. Wyciągamy je z wywaru, podobnie jak i resztę składników. Jednak ziemniaki przekładamy do oddzielnego naczynia.

Podlewamy niewielką ilością bulionu i miksujemy/ubijamy- jeśli są mięciutkie, wystarczy rozgnieść.

Do bulionu przekładamy podsmażoną cebulę i gotujemy ok. 10 minut.

Dodajemy ziemniaczaną miksturę.

Doprawiamy pieprzem i gałką.

Gotujemy jeszcze jakieś 10 minut. Próbujemy. Doprawiamy śmietaną.

Pieprzem i solą do smaku- zupa powinna być słodkawa, lekko słona i najlepiej dobrze pikantna. Podajemy posypaną starty serem i posiekanym szczypiorkiem. Świetnym pomysłem jest przygotowanie grzanek. Smacznego!

Zupa solanką zainspirowana

Solanka, błędnie, jak się okazuje, nazywana solianką, stała się wypadkową do stworzenia poniższego przepisu. W oryginale jest to zupa wywodząca się z kuchni ukraińskiej i rosyjskiej. Może być w wersji mięsnej, rybnej lub warzywnej. Jedyną żelazną zasadą podczas przygotowania tego dania jest osiągnięcie słonego i zarazem kwaśnego smaku. Udała się świetnie, smak też miała odpowiedni. Polecam- bardzo krzepiąca i rozgrzewająca zupka.

Składniki na około 10 porcji (z przyjemnością jedliśmy ją 2 dni z rzędu, na drugi dzień była chyba nawet smaczniejsza 😉 )

  • 2 uda kurczaka
  • kości wieprzowe
  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki
  • pół selera
  • por
  • pół główki białej kapusty (ok. 1, 2 kg)
  • ok. 500 g wędliny (użyłam kiełbasy, boczku i salami)
  • średnia cebula
  • 3 duże ogórki kiszone
  • puszka krojonych pomidorów wraz z zalewą
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • 7-9 kaparów z zalewy octowej
  • 2-3 liście laurowe
  • 3 nieduże ząbki czosnku
  • łyżeczka pieprzu
  • pół łyżeczki płatków chili (mniej jeśli nie lubicie ostrych potraw)
  • sól
  • woda
  • opcjonalnie kwaśna śmietana i oliwa do smażenia
Najpierw do garnka trafia kurczak i wieprzowe kości.

Zalewamy wodą i gotujemy. Dodajemy czosnek, oczywiście obrany, i liście laurowe.

Zdejmujemy szumy. Obieramy i myjemy warzywa.

Dodajemy do gotującego się mięsa.

Lekko solimy (płaska łyżka). Wody powinno być maksymalnie 5 cm ponad zawartość garnka. Kapustę kroimy/szatkujemy.

Wrzucamy na wrzątek i gotujemy do momentu ponownego zagotowania.

Odcedzamy.

Unikniemy ewentualnego gorzkiego posmaku. Po około 45 minutach wyławiamy warzywa i mięso.

Mięso i marchewki będą nam jeszcze potrzebne, więc oczywiście nie wyrzucajcie! (Resztę warzyw można pokroić i zrobić oszukaną jarzynową 😉 ). Do wywaru wrzucamy kapustę i pokrojone w plastry podgotowane marchewki.

Wędliny i cebulę kroimy. W plastry, w kostkę, tak jak chcecie.

Podsmażamy. Najpierw boczek- wytapiamy z niego tłuszcz.

Następnie dodajemy kiełbasę, salami. Jeśli to konieczne- dodajemy kilka łyżek tłuszczu, najlepiej neutralnej w smaku oliwy.

Potem na patelnię trafia cebula.

Gdy ta się zeszkli- dodajemy mięso, na którym gotowaliśmy wywar, oczywiście oddzielone od kości.

Jeszcze chwilę przesmażamy.

Dodajemy do zupy.

Doprawiamy pieprzem i na początek niewielką ilością chili- lepiej nie dodawać wszystkiego od razu, a pogotować i dodać na sam koniec jeśli okaże się to konieczne.

Po jakichś 10 minutach dodajemy pomidory.

Pokrojone w niezbyt mała kostkę ogórki kiszone.

Rozdrobnione kapary.

Gotujemy następne 10-15 minut. Próbujemy. Doprawiamy do smaku solą i chili.

Można zaprawić śmietaną- ja jednak pominęłam ten krok. Smacznego!

Fasolowa po neapolitańsku

Od moich późnych włoskich wakacji minęły 2 miesiące, a jakby wieczność. Już tęsknię i już myślę kiedy by tu wyskoczyć, choćby tylko na weekend! Mam swoje dwa ukochane miejsca na ziemi- moje rodzinne strony i Neapol. Tak jest, nic na to poradzić nie mogę, serce nie sługa 😉 Tęsknię za południem Włoch, za ludźmi, za magicznymi miejscami, widokami, słońcem, ale także za kuchnią. Oczywiście będąc w Polsce, od czasu do czasu staram się odtwarzać tamtejsze dania. Wiadomo, że to nigdy nie będzie to samo… ale jak się nie ma co się lubi… Dzisiaj pyszna zupka z moim ukochanym friarielli i fasolą.

Składniki na 4-5 porcji:
  • 200 g smażonego friarielli
  • puszka białej fasoli
  • 4 średnie ziemniaki
  • 2 średnie marchewki
  • 4 kiełbaski wieprzowe, surowe (ok. 300 g)
  • 2 liście laurowe (1 świeży)
  • sól i pieprz
  • olej do smażenia
Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę.

Zalewamy wodą i gotujemy.

Obieramy marchewkę i kroimy w plastry lub kostkę.

Dorzucamy do ziemniaków.

Wkładamy liście laurowe, lekko solimy. Gdy warzywa będą już miękkie dorzucamy friarielli i odcedzoną fasolę.

W międzyczasie na 2-3 łyżkach rozgrzanej oliwy smażymy kiełbaski.

Z każdej strony, na złoty kolor.

Zdejmujemy z patelni, lekko studzimy, kroimy w plastry i dodajemy do zupy.

Wszystko gotujemy jeszcze jakieś 10 minut. Próbujemy i doprawiamy do smaku solą i czarnym pieprzem.

Grzybowa na Wigilię… i nie tylko!

Większość z nas nie wyobraża sobie Świąt Bożego Narodzenia bez dań z grzybami. Dania rybne, pierogi, paszteciki, bezmięsne pasztety- grzyby w takich potrawach sprawdzają się świetnie. Jednak moje ulubione danie z suszonych grzybów, które na stole gości nie tylko w okresie świąt, to zupa grzybowa. W moim domu podaje się ją często z makaronem, jednak na Wigilię zawsze przygotowujemy z kaszą pęczak. Mocno grzybowa, lekko kwaskowa, esencjonalna, pyszna. Polecam.

Składniki na ok. 4 porcje:
  • solidna garść suszonych grzybów (użyłam podgrzybków)
  • 2-3 średnie marchewki
  • średnia pietruszka
  • pół niedużego selera
  • średni por- biała część
  • liść laurowy (1-2)
  • spora cebula
  • ząbek czosnku
  • łyżka kwaśnej śmietany
  • 1/3-1/2 szklanki soku z domowych ogórków kiszonych
  • sól i pieprz
  • woda
Grzyby namaczamy, około 15 minut. Zmieniamy wodę i moczymy dalej, w 300 ml wody, przez około 1h. W międzyczasie z warzyw, czosnku, cebuli i liścia gotujemy warzywny bulion.

Lekko solimy. Po ok 30-45 minutach gotowania wyławiamy wszystkie składniki, pozostawiając czysty bulion.

Powinniśmy uzyskać mniej więcej 2 litry płynu.

Uwaga- nie wylewamy wody, w której moczyły się grzyby.

Odławiamy grzybki i siekamy.

Dodajemy do bulionu.

Gotujemy ok. 10 minut.

Dolewamy wodę, w której moczyły się grzyby.

Dodajemy 1/3 szklanki kaszy pęczak.

Gdy ta będzie już miękka, w ciepłej wodzie rozprowadzamy śmietanę.

Zaprawiamy nią zupę.

Następnie dolewamy sok z ogórków.

Próbujemy i doprawiamy solą i pieprzem.

Zupa, której składniki to małżeństwo idealne!

Być może większość z Was już doskonale wie, że uwielbiam tradycyjną kuchnię i kiedy prezentuję przepisy mocno zakorzenione w historii danego miejsca- staram się aby były najbardziej jak to możliwe zbliżone do oryginału. Często jest to bardzo trudne- albo brakuje oryginalnych składników albo okazuje się, że jak to z tradycyjnymi daniami bywa, w każdym domu gotuje się je nieco inaczej, według rodzinnego przepisu. Tak jest i z tą zupą, którą chcę Wam dzisiaj zaproponować. Minestra maritata to zupa gotowana na specjalne okazje. Zwykle na Wielkanoc, ale zdarza się, że i na Boże Narodzenie lub po prostu na ważne, rodzinne uroczystości. Jej nazwę często błędnie tłumaczy się jako zupa małżeńska lub zupa weselna, a tak naprawdę w wolnym tłumaczeniu oznacza zupę z idealnie łączących się ze sobą składników. Ugotujcie i oceńcie!

Składniki na 6-8 solidnych porcji zupy:
  • 250 g friarielli
  • 1/3 małej główki kapusty włoskiej
  • mały brokuł
  • 150 g wędzonego boczku
  • 200 g żeberek wieprzowych
  • 200 g wołowiny (na przykład łaty wołowej)
  • udko z kurczaka
  • 3 średnie marchewki
  • 2 łodygi selera naciowego
  • natka pietruszki
  • nieco liści selera
  • ząbek czosnku
  • sól
  • pieprz
  • Pecorino Romano

Zaczynamy od wywaru. Na początek do garnka powinno trafić mięso wołowe i wieprzowe.

Dodajemy czosnek.

Gotujemy jakieś 30 minut. Oczywiście usuwamy wszelkie szumy. Po tym czasie dodajemy mięso drobiowe.

Marchewkę i selera kroimy w plastry lub w kostkę.

Dodajemy do gotującego się wywaru.

Gotujemy dalej, przez około 45 minut, na małym ogniu. Wyciągamy ugotowane mięso i pozostawiamy do przestudzenia.

Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy.

Gdy będzie ładnie zrumieniony- zdejmujemy z patelni.

Na wytopionym tłuszczu podsmażamy lekko przesiekane friarielli.

W międzyczasie brokuł dzielimy na nieduże różyczki i wrzucamy do gotującego się wywaru.

Szatkujemy kapustę i po kilku minutach także wrzucamy do bulionu.

Liście selera i pietruszkę kroimy, dokładamy do warzącej się zupy wraz z podsmażonym boczkiem.

Dodajemy także friarielli.

Na patelnię, gdzie podsmażał się boczek a potem friarielli wlewamy nieco wody i przy jej pomocy zbieramy wszystkie smaki- przelewamy do zupy.

Ugotowane i przestudzone mięso kroimy na kawałki.

Dodajemy do całości.

Wszystko gotujemy kilka minut. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podając, oprószamy startym serem.

Rozgrzewająca dyniowa

Moi drodzy, oficjalnie, zupa jest przepyszna, no i w sumie całkiem prosta w przygotowaniu. Przepis oczywiście wykorzystujący sezonowe bogactwo jakim jest dynia. Jeśli uważacie, że to mało ciekawe danie, a może nie przepadacie ze względu na mdławo-słodkawy smak… to ten przepis jest dla Was i na pewno zmienicie zdanie na temat dyniowej.


Składniki:
Na wywar:

  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki, mogą być z nacią
  • seler, także z nacią
  • por
  • cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 całe nasiona kardamonu
  • 4-5 liści laurowych
Oraz:
  • 2, 5-3 kg dyni
  • 1,5 kg ziemniaków
  • 1/3 łyżeczki kminu rzymskiego
  • płaska łyżeczka kurkumy
  • płaska łyżeczka curry
  • 1/3 łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki imbiru
  • sól
  • pieprz

Najpierw gotujemy wywar.

Wszystkie składniki wkładamy do wody i od momentu zagotowania warzymy na niedużym ogniu przez 45-60 minut. W międzyczasie przygotowujemy dynię. Kroimy ją na cząstki, przy pomocy łyżki usuwamy pestki.

 

Układamy na papierze do pieczenia i pieczemy w 190 stopniach przez około 30 minut

aż miąższ będzie miękki i będzie lekko odchodził od skórki.

Gdy wywar jest gotowy, wyławiamy wszystkie warzywa i przyprawy oprócz marchewek. Obieramy ziemniaki. Kroimy w kostkę i dodajemy do wywaru.

Gdy będą miękkie dodajemy miąższ dyni.

Zagotowujemy a następnie miksujemy wszystko na gładki krem.

Dalej gotujemy jeszcze kilka minut. Na suchej patelni podprażamy wszystkie przyprawy.

Dodajemy do zupy.

Po kilku minutach próbujemy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy na przykład z uprażonymi pestkami dyni.