Skip to main content

Dżem jabłkowo-malinowy

Zabraliście się za sok malinowy? To już w zasadzie ostatni dzwonek, a tutaj znajdziecie mój przepis, prosty, sprawdzony przez lata http://www.pichceniomania.com/najprostszy-na-swiecie-sok-malinowy/

Z przygotowania tego soku pozostaje owocowa pulpa, którą fantastycznie można wykorzystać w poniższym przepisie. Jabłkowy dżemik z malinową nutą- miał być na zimowy czas, a znika podejrzanie szybko… 😉

Read More

Jabłkowe różyczki

Nie jestem mistrzynią cukiernictwa, więc rzadko zabieram się za czarowanie wypiekami, przynajmniej tymi słodkimi. Tym razem użyłam gotowego ciasta francuskiego, ale już robię przymiarki, żeby przepis zmodyfikować i użyć ciasta drożdżowego. Tymczasem przestawiam Wam wersję ekspresową, bo w gruncie rzeczy taka jest. Biorąc pod uwagę jak ładny i smaczny jest efekt końcowy, to nakład pracy naprawdę nie jest duży.

Read More

Gruszka z mozzarellą na rozkosznie słodko!

Ostatnio, z różnych powodów 😉 , mam na tapecie mozzarellę. Uwielbiam ten ser, jak wszystkie składniki, które same w sobie mają cudowny smak, a przy tym są wspaniałym tłem do coraz to ciekawszych kulinarnych obrazów. Ależ poetycko mi wyszło! Chodzi po prostu o to, że jest tak wdzięcznym produktem, że można się nim bawić, zestawiając niemalże dowolnie z różnymi dodatkami i smakami. Tym razem pomyślałam o deserze. Zakładam, że to nic odkrywczego, ale ja nigdy nie wykorzystywałam tego sera w słodkościach, tym bardziej byłam ciekawa efektu. Wszyscy chóralnie stwierdzili, że pomysł bardzo trafiony. Przekonajcie się sami.

Read More

Orzeźwiający koktajl owocowy z ziołową niespodzianką

Dodatek ziół innych niż mięta do słodkości długo wydawał mi się dość dziwaczny, do momentu aż spróbowałam. Zioła w deserach sprawdzają się genialnie, moim zdaniem zwłaszcza, gdy są one owocowe. Jeśli krzywicie się na myśl o połączeniu na przykład bazylii z truskawkami, to czas spróbować i zmienić zdanie. Ja miałam dokładnie takie samo podejście i cieszę się, że je zweryfikowałam. Dzisiaj propozycja pysznego, prostego koktajlu owocowego. Ugasi pragnienie, ale spokojnie można podać go także jako pyszny deser.

Składniki na 3-4 solidne porcje (ok. 1200 ml)

  • 50 średnich truskawek
  • pół zielonego melona (ok. 600 g)
  • banan
  • garść liści bazylii
  • łyżka ksylitolu

Przed przygotowaniem koktajlu wszystkie składniki wkładamy na godzinę do lodówki, dzięki temu sam napój będzie już lekko chłodny. Truskawki myjemy, szypułkujemy.

Obieramy i rozdrabniamy banana.

To samo robimy z melonem, ważne, aby był dojrzały.

Dodajemy bazylię i ksylitol.

Dokładnie miksujemy.

Podajemy.

Kremowe szaleństwo

To jest cudowny, słodki grzeszek, nie ma co! Lekko cytrusowy krem, chrupiący i orzeźwiający granat, smak słonego karmelu- nie wiem, czego można chcieć więcej! Może nie jest to deser, którym można się objadać do rozpuku… choć znam takich, którzy potrafią zajadać się takimi łakociami w dużej ilości i do tego, co jest wielką niesprawiedliwością natury- bez szkody dla ich figury! Tak czy siak, bardzo polecam jako alternatywę dla królującymi już ponad wszystkimi słodkościami lodów.

Składniki na 4 solidne porcje:

  • 150 ml śmietanki 30%
  • 250 g serka mascarpone
  • 3 łyżki Aperolu
  • 1/3 łyżki ekstraktu cytrynowego lub łyżka soku z cytryny
  • łyżka cukru pudru
  • łyżka intensywnego w smaku,  ulubionego dżemu (ja użyłam fiołkowego)
  • łyżeczka cukru z wanilią
  • ulubione owoce (moja propozycja: pół pomarańczy, pestki z połowy granatu marakuja)

Na sos karmelowy:

  • 3 łyżki cukru
  • 50 ml śmietanki 30%
  • łyżka masła
  • łyżeczka soli

Cukier rozpuszczamy.

Dodajemy masło.

Gdy to się rozpuści dolewamy śmietankę i wszystko mieszamy, dodajemy sól.

Studzimy.

Ubijamy mikserem na sztywno śmietanę, z dodatkiem łyżeczki cukru z wanilią.

Mascarpone mieszamy z likierem pomarańczowym i cytrynowym ekstraktem.

Następnie do mascarpone dodajemy ubitą śmietanę.

Mieszamy, mikserem, krótko, na najmniejszych obrotach, by składniki połączyły się. Na dno pucharka wykładamy nieco dżemu. Na to wykładamy krem. Posypujemy cząstkami owoców.

Każdą porcję polewamy łyżką karmelowego sosu. Chłodzimy około 30 minut w lodówce, serwujemy.

Wiosenne eklerki

Na wiosnę to się je sałatki! A jak już się tych sałat i sałatek najem, to nie ma rady, muszę wciągnąć coś przecudnie słodkiego! I dzisiaj mam dla Was przepis, który bezbłędnie uzupełnił braki słodkości w moim organizmie. Przygotowuje się je z szerokim uśmiechem, z ogromnym uśmiechem się je stawia przed gośćmi na stole, a z jeszcze większym pałaszuje!

Składniki na ok. 20 niedużych ciastek:
Ciasto:

  • 200 ml wody
  • 50 g masła
  • 150 g mąki
  • 3 duże jajka
  • szczypta soli
Krem:
  • 250 g serka mascarpone
  • 150 ml śmietanki 30%
  • sok z połówki dużej cytryny
  • 1,5 łyżki cukru pudru
Sos karmelowy:
  • 100 g cukru
  • 50 g masła
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 1/3 łyżeczki soli (jeśli nie lubicie słonego karmelu- pomińcie, ale cudownie sprawdza się w tym przepisie!)
Dodatkowo:
  • dżem fiołkowy

Wodę wlewamy do garnka, dokładamy masło, podgrzewamy.

Dodajemy szczyptę soli. Gdy masło całkiem się rozpuści, dosypujemy przesianą mąkę.

Energicznie mieszamy, by składniki połączyły się. Powinna powstać odchodząca od brzegów naczynia klucha. Studzimy. Następnie dodajemy jajka, stopniowo, jedno po drugim,  i mieszamy/miksujemy.

Masę przekładamy do rękawa.

Na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia wyciskamy podłużne kształty o długości około 10 cm. Nie chciałam aby ciastka były zbyt duże, miały być takie na 2-3 kęsy. Dlatego użyłam średniej końcówki i wyłożyłam dwie warstwy obok siebie i jedną na ich wierzchu.

Pieczemy w 200 stopniach przez 20 minut, zmniejszamy temperaturę do 160 i przez 5-10 minut rumienimy ciastka.

W międzyczasie serek miksujemy z cytrynowym sokiem i połową cukru.

Do oddzielnego naczynia wlewamy śmietankę, dodajemy resztę cukru pudru.

Ubijamy “na sztywno”, około 5 minut mikserem na średnich obrotach.

Dokładany ją do serka i delikatnie mieszamy, by składniki połączyły się.

Przestudzone eklerki kroimy na pół.

Spód smarujemy fiołkowym dżemem. Na dżem wyciskamy krem.

Przykrywamy drugą połową ciastka.

Przygotowujemy sos. Cukier rozsypujemy na szerokiej patelni, podgrzewany na średnim ogniu, aż zacznie się karmelizować, rozpuszczać.

Zmniejszamy ogień i dodajemy masło. Czekamy aż się rozpuści, a następnie dokładnie mieszamy.

Gdybyśmy zaczęli mieszać, gdy masło jest jeszcze nieroztopione, za bardzo obniżylibyśmy temperaturę i cukier by się zbrylił. Dodajemy sól, dolewamy śmietankę, mieszamy do połączenia składników- gotowe.

Odstawiamy, by sos lekko przestygł. Polewamy nim wierzch eklerek. Smacznego!

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.
Składniki na ok 400 ml dżemu:
  • 80 g płatków fiołków (przynajmniej 50 g)
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 łyżeczki agaru
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 500 ml wody

Kwiaty zrywamy najlepiej z dala od ruchliwej ulicy. Aby uzyskać wspomnianą ilość płatków musimy zerwać około 3/4 l kwiatów- więc trochę gimnastyki przy okazji też będzie 😉 Im ich więcej, tym więcej aromatu. Kwiaty wykładamy na jasną powierzchnię, na przykład ręcznik papierowy, aby wyłapać ewentualnych, niechcianych robaczkowatych lokatorów.

Obrywamy płatki.

Przygotowanie takiej ilości bez przesadnego pośpiechu zajęła mi ok. 2 h, więc może dobrze mieć w zanadrzu dodatkową parę rąk… Płatki zasypujemy cukrem i nieco rozcieramy, by zaczęły puszczać sok.

 

Zalewamy 500 ml wody i zagotowujemy.

Dodajemy sok z cytryny.

Dzięki temu otrzymamy piękny różowy kolor.

Od tego czasu gotujemy jakieś 10 minut. Dodajemy agar.

Dokładnie mieszamy i po 3 minutach zdejmujemy z ognia. Przelewamy do wyparzonego słoiczka.

Można pasteryzować, na przykład wstawiając na 15-20 minut to piekarnika nagrzanego do 120 stopni, ale 400 ml dżemu ma szansę zginąć w tempie odwrotnie proporcjonalnym do czasu, w ciągu którego powstawał, także ja nigdy tego nie robię, tylko planuję na najbliższy czas jakieś słodkości właśnie z tym dżemem. Niebawem możecie się spodziewać przpisu 🙂

Kruche babeczki z kremem

Wiosna przyszła, człowieka aż nosi żeby pobiec do lasu, czy pogrzebać w ziemi, coś zasiać, coś przesadzić… Ale nie, ja muszę być chora i leżeć w łóżku z gorączką. Dużo pracy, zmęczenie, dobrze, że tydzień się skończył. I tak na dobry początek weekendu, energia na chwilę powróciła i zbiegłam do kuchni coś upichcić. No i tutaj zaskoczenie, naszło mnie na wypieki… Kto zna i śledzi moje wpisy, ten wie, że rzadko piekę słodkości, a dzisiaj o dziwo, właśnie na słodkie ciacha mnie natchnęło. Od dawna chciałam wypróbować jak smakuje słodki mus/krem z awokado i znalazłam pretekst. Babeczki wyszły super smaczne. Polecam!

Składniki na 12 babeczek:
Na ciasto:

  • 250 g mąki
  • 80 g cukru pudru
  • jajko
  • 150 g masła
Na krem:
  • 2 średnie dojrzałe awokado
  • banan
  • 2 płaskie łyżeczki kakao
  • 2 łyżki miodu
  • 150 g śmietany 30%
Dodatkowo:
  • nieco masła/olej do nasmarowania foremek
  • dżem truskawkowy (lub inny ulubiony)
  • 1 pomarańcza (lub inne świeże owoce)
Mąkę mieszamy z cukrem.

Dodajemy zimne, pokrojone w kostkę masło.

Wbijamy jajko i zagniatamy ciasto.

Nie za długo- tylko tyle by składniki połączyły się.

Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy na 30 minut do zamrażalnika.

Śmietanę ubijamy na sztywno.

Do oddzielnego naczynia wrzucamy obrane i pokrojone awokado i banana.

Miksujemy go z kakao i z miodem na gładziutką masę.

Następnie łyżką, delikatnie przekładamy to kakaowej masy ubitą śmietanę i mieszamy do połączenia się składników.

Wkładamy do lodówki. Z zamrażalnika wyciągamy ciasto. Dzielimy na 4 równe części, a te z kolei na 3. Foremki natłuszczamy i rozpłaszczamy w nich 12 części ciasta, formując babeczki. Można też ciasto rozwałkować, przełożyć na foremki i wtedy je formować i przycinać, zapewne będą wtedy miały nieco ładniejszy kształt.

Pieczemy około 18 minut (termoobieg) w 190 stopniach. Można do nich wsypać wypełnienie na “fałszywy wypiek”, by babeczki od spodu nie wyrosły za bardzo. Ja tego tym razem nie zrobiłam a i tak wyszły ok. Rumiane babeczki studzimy. Na każdą z nich wykładamy ok. łyżeczki dżemu.

Przekładamy do rękawa schłodzony krem i wyciskamy go na kruche spody z dżemem. Oczywiście możecie nałożyć go także łyżką. Jako dekorację użyjcie dowolnych ulubionych, najlepiej świeżych i lekko kwaśnych owoców. Na wykroiłam fileciki z pomarańczy. Smacznego.

Ciacho dla Józia

Włoskie zeppole to pyszności z parzonego ciasta i smażone w głębokim tłuszczu, ale wersja pieczona też jest popularna. Tę słodycz z wyjątkowym namaszczeniem przygotowuje się na 19 marca, czyli dzień uroczystości ku czci świętego Józefa i zarazem dzień ojca. Przyznam, że przygotowywanie tego dania było dla mnie… pełne emocji. Myślałam o moim ukochanym dziadku, który, gdyby żył, obchodziłby tego dnia swoje imieniny. Szkoda, że takich ciastek nigdy nie miałam okazji dla niego upiec, ale myślę, że musiał mi kibicować gdzieś z wysoka, bo choć nie za bardzo umiem piec, to tym razem wszystko wyszło bardziej niż wybornie! Muszę tylko nabrać wprawy w formowaniu pięknych kształtów i sukces będzie dwustu procentowy! 🙂
Składniki na ok. 12 ciastek o średnicy ok 5-6 cm:
Ciasto:
  • 180 ml wody
  • 45 g masła
  • 120 g mąki
  • 3 duże jajka
  • szczypta soli
  • ok łyżeczki otartej skórki z cytryny
Na krem i wykończenie:
  • 4 żółtka
  • 40 g mąki
  • laska wanilii
  • 100 g cukru (dodajcie mniej jeśli nie lubicie mocno słodkich kremów)
  • 400 ml mleka
  • wiśnie, najlepiej kandyzowane, ale ja użyłam wiśni z domowego dżemu
  • cukier puder
Aby przygotować ciasto do garnuszka wlewamy wodę i wkładamy doń masło.

Wstawiamy na gaz i czekamy aż masło się rozpuści. Gdy to się stanie, dosypujemy mąkę, sól.

Mieszamy trzymając jeszcze chwilę na ogniu, aż ciasto będzie gładkie i będzie odchodziło od brzegów naczynia.

Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy ciasto solidnie przestygnie dodajemy skórkę z cytryny i stopniowo jajka.

Polecam ucierać ciasto mikserem i dodawać kolejne jajko dopiero, gdy poprzednie będzie już wmieszane w ciasto.

Powstanie nam dość lepkie ciasto, zdecydowanie gęstsze niż ciasto lane, ale nie tak zwarte jak chociażby kruche, coś pomiędzy. Powinno z łatwością dać się uformować przy pomocy rękawa cukierniczego, co też czynimy. Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia formujemy pożądany kształt.

Wyciskanie ciasta zaczynamy od środka zakręcając porcję ciasta by tworzyć w miarę okrągły kształt. W efekcie powinny powstać nam zawijasy z podwójną porcją ciasta, jedną na drugiej. Jeśli nie macie rękawa lub innego pomocnego narzędzia, uformujcie ciastka łyżką, pamiętając, że trakcie pieczenia podwoją swoją objętość. Wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika i pieczemy 20 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 160 stopni i rumienimy jeszcze 10-15 minut. Uchylamy lekko piekarnik i studzimy wypieki. W międzyczasie przygotowujemy krem.

Rozcinamy na pół laskę wanilii, wkładamy ją do mleka i gotujemy, aż do zagotowania mleka.

Wyłączamy i lekko studzimy. Wyjmujemy laskę wanilii.
Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka mieszamy z cukrem.

Dodajemy przesianą mąkę.

Stopniowo dodajemy mleko i podgrzewamy aż masa zgęstnieje, ciągle mieszając, by nie powstały grudki.

Studzimy.

Przestudzone ciastka kroimy na pół i przekładamy ostudzonym kremem.

Najlepiej także robić to przy pomocy rękawa.

Za wierzchu powinno powstać nam niewielkie zagłębienie. W nie też wyciskamy porcję kremu a na nim układamy wiśnie lub inny, najlepiej dość kwaśmy owoc. Posypujemy lekko cukrem pudrem.

Rajska pianka

Kiedy mam ochotę na jakieś domowej roboty słodkości, to chętnie sięgam po takie przepisy. Bez pieczenia, prosto i dość szybko można przygotować deser, któremu chyba nikt się nie oprze. Oczywiście nie jest to najprostsza i najszybsza propozycja, ale uwierzcie, że wyszło znakomicie i warto wypróbować dokładnie w takim wydaniu! 🙂

Składniki na deser przygotowany w tortownicy o wymiarach:
  • 400 ml śmietanki 36 lub 42%
  • 2 galaretki o kwaskowym smaku (ja użyłam agrestową, może być cytrynowa)
  • 700 g ciemnych winogron
  • 150 ml syropu z malin
  • 1,5 łyżki agar-agar
  • ok. 200 g jasnych biszkoptów
  • 300 ml soku pomarańczowego- najlepiej świeżo wyciśniętego
  • cukier lub inny słodzik (opcjonalnie)

Tortownicę wykładamy papierem. Biszkopty lekko namaczamy w soku pomarańczowym. Powinny być wilgotne, ale pilnujcie, by całkiem nie rozmiękły.

Układamy na dnie formy, na zakładkę, czyli tak, by jedno ciastko nachodziło na drugie i tworzyło w ten sposób w miarę zwartą podstawę.

2 galaretki rozpuszczamy w 600 ml gorącej wody. Studzimy. Gdy zacznie się zsiadać- ubijamy śmietankę, najlepiej przy użyciu miksera, na wysokich obrotach.

Gdy śmietanka zgęstnieje i ślady miksowania będą wyraźnie widoczne w strukturze, porcjami dodajemy galaretkę.

Miksujemy na wolnych obrotach- tylko tyle, żeby połączyć składniki. Wstawiamy na dosłownie 5 minut do lodówki i następnie przekładamy do tortownicy.

Wstawiamy do lodówki aby masa całkiem stanęła. Wystarczy 30-45 minut. W tym czasie myjemy winogron i oddzielamy owoce od kiści.

Miksujemy, blendujemy lub rozgniatamy.

Przekładamy na sito i przecieramy.

W ten sposób uzyskamy ok 500 ml soku.

Podgrzewamy go, dodając sok malinowy jako “słodzik”.

Ta część deseru powinna być dość solidnie słodka, więc jeśli winogron jest kwaśny możecie dodatkowo dosłodzić, choćby wspomnianym wśród składników cukrem. Gdy płyn się zagotuje dodajemy agar-agar.

Dokładnie mieszamy i odstawiamy do wystygnięcia. Agar powoduje dość szybkie “zastyganie”. Gdy tylko zaobserwujecie tego pierwsze oznaki- możecie wylać owocową miksturę na piankę, która już zdążyła dobrze zastygnąć.

Chłodzimy. Górna warstwa będzie bardziej musem niż galaretką. Kroimy i podajemy!