Hit nad hity- czyli sałatka inaczej

Czasem naprawdę ciężko zaskoczyć gości kulinarnymi eksperymentami. W końcu coraz częściej próbujemy różnych potraw, podróżujemy, poznajemy nowe smaki. Dlatego dobrze jest znaleźć patent, aby zaintrygować biesiadników czymś niezwykłym. Można zniewolić smakiem lub połączeniem smaków, ciekawym wyglądem, innowacyjnym sposobem podania… Dzisiaj właśnie taka propozycja. Jeśli macie dość zwyczajnych sałatek i chcecie zaintrygować gości- ten przepis jest idealny. Sałatka, tylko, że taka nie do końca sałatka 😉

Moja wersja była przygotowywana na imieninowe biesiadowanie, więc sałatkowych przekąsek wyszło dość sporo. Wykorzystałam dużą prostokątną blaszkę do pieczenia ciasta i na taką ilość podaję proporcje.


Potrzebujecie następujących składników:

  • 3 paczek słonych krakersów (wykorzystałam 2 opakowania i kilka z następnej paczki)
  • dwa duże pory, ich jasną część od korzenia
  • 300 g żółtego sera, ja wykorzystałam ser edamski
  • 1 kg pieczarek
  • majonez
  • 6-8 jajek ugotowanych na twardo
  • kostka masła
  • sól, pieprz i tymianek

Na początek przygotowujemy pory. Kroimy dość drobno i wolno podduszamy na 1/2 kostki masła, delikatnie solimy. Gdy por zrobi się miękki masę studzimy i w międzyczasie wykładamy na blaszkę pierwszą warstwę krakersów. Na krakersy trafia przestudzony por z masłem, starty ser oraz majonez. W zasadzie w dowolnej kolejności. Ja majonez wykładałam jako ostatni, jednak by było łatwiej- najlepiej jeśli na początku posmarujemy nim krakersy i dopiero potem wyłożymy pora i ser. Całość przykrywamy następną warstwą krakersów i lekko dociskamy.

Pieczarki myjemy i kroimy, w kostkę lub plastry- żeby było łatwiej układać. Podduszamy je na maśle (około 1/4 kostki), aż na dnie naczynia nie będzie już wody, lekko solimy, pieprzymy i dodajemy nieco tymianku. Przestudzone grzyby wykładamy na krakersy, a następnie układamy następną warstwę słonych ciastek i dociskamy.

Na tarce, na małych oczkach, ścieramy osobno białko i żółtko jajek ugotowanych na twardo. Krakersy smarujemy majonezem, następnie posypujemy je białkiem, a na koniec żółtkiem.

Całość wstawiamy do lodówki na minimum 3h, by krakersy przejęły wilgoć od reszty składników i nasze “ciasto” łatwo dało się pokroić. Testowane na moich gościach- potwierdzam pozytywne działanie na kubki smakowe! 🙂

Naleśnikowe roladki

Wiecie już chyba, Moi Drodzy Czytelnicy, że lubię przepisy, które są proste, raczej szybkie do realizacji, a przynoszące spektakularnie pyszne rezultaty. Dzisiaj chciałabym się upewnić, że znacie przepis na właśnie takie przekąski. Swego czasu robiłam je przy każdej możliwej okazji. Są ciekawą i ładnie wyglądającą przystawką, która pozwala puścić wodzę fantazji i poszaleć ze smakami. Mowa o naleśnikach zwiniętych z ulubionymi składnikami, w wersji wytrawnej.

Na początek musimy usmażyć naleśniki. Jajko mieszamy z mlekiem, mąką i szczypta soli. Ciasto powinno być takiej konsystencji, aby nabrane na łyżkę i wlewane z powrotem do garnka, lało się gęstym, ciągłym strumieniem. Gdy naleśniki stygną, przygotowujemy składniki, które chcemy zawinąć. Tym razem użyłam:
  • serka feta
  • serka śmietankowego (takiego do smarowania na kanapkę)
  • pasty z czarnych oliwek
  • posiekanych suszonych pomidorów z zalewy olejowej
  • szpinaku
  • szynki
  • szczypiorku
  • chorizo
  • cienkich plastrów żółtego sera
  • pieprz i ulubione zioła

Każdy naleśnik smarujemy fetą, śmietankowym serkiem lub pastą oliwkową, dzięki czemu, po zwinięciu reszta składników lepiej trzyma się w środku roladki. Smarowidło rozprowadzamy na środek naleśnika, resztę składników na 3/4 jego wielkości. Zwijamy od strony zapełnionej składnikami, a kończymy na pustym kawałku naleśnika. Ja połączyłam na przykład: fetę z szynką i szpinakiem; pastę oliwkową z chorizo i suszonymi pomidorami, ale tak jak wspomniałam- wszelkie wariacje są na miejscu. Dajmy się ponieść wyobraźni, zaszalejmy, dodajmy to, co lubimy i w dowolnej konfiguracji. Po zwinięciu naleśniki wkładamy na minimum pół godziny do lodówki, a następnie kroimy na mniejsze kawałki pod delikatnym ukosem. Z jednego naleśnika powinno wyjść około 5 zawijaków. Pyszne przegryzki, które będą także swego rodzaju dekoracją biesiadnego stołu.

Frittatine di pasta- cudownie smaczna przekąska z makaronu

Dzisiaj jedna w moich ulubionych przegryzek. Ze względu na swoje pochodzenie, to danie niezmiennie przywołuje cudowne wspomnienia spacerów po włoskich, skąpanych w słońcu uliczkach. Kiedy bardzo tęsknię, zwłaszcza za moim ukochanym Neapolem, lubię przyrządzić coś pysznego, co przeniesie mnie choć na chwilkę w tamte strony. Kiedy tam jestem, na zaspokojenie niewielkiego głodu, uwielbiam zatrzymać się w jednym z miejsc, gdzie serwują cuoppo napoletano, tamtejszy fast food- papierowy róg obfitości, pełen wszelkiego rodzaju smażeniny. Od ziemniaków, poprzez krążki z kalmarów, krewetki, wytrawne ciastka z wodorostami, kulki ryżowe, czy makaronowe, które są bohaterem tego wpisu. Frittatine są jedną z tych pyszności, które ciężko przestać jeść.


Przygotowanie jest proste, lecz dość czasochłonne, choć może nie tyle samo przygotowanie, co chłodzenie, na które musimy znaleźć czas. Jeśli skusicie się na przygotowanie tej przekąski przygotujcie następujące składniki:

  • 250 g makaronu, najlepiej bucatini, czyli po “naszemu” takiego grubszego spaghetti 😉
  • 250 g gotowanej szynki, może być konserwowa
  • 300-400 g zielonego groszku, najłatwiej sięgnąć po mrożony
  • ok. 300 g sera mozzarella
  • 100 g startego parmezanu (zamiast mozzarelli i parmezanu możecie dodać ser provolone, jednak trudno go jeszcze u nas kupić i ten dobrej jakości jest dość drogi)
  • niedużą cebulę
  • 3 łyżki oliwy z oliwek

Składniki do przygotowania beszamelu, który ma za zadanie związać powyższe składniki:

  • 100 g masła
  • ok. 100 g mąki
  • 500 ml mleka
  • sól, pieprz, szczypta gałki muszkatołowej

Potrzebne produkty do przygotowania ciasta do smażenia makaronowych kąsków to:

  • mąka, ok 200g
  • woda, 300 ml
  • sól i pieprz

Makaron łamiemy na mniejsze kawałki i gotujemy al dente w osolonej wodzie.

Po odcedzeniu mieszamy z oliwą z oliwek.

Groszek podsmażamy aż zmięknie, dodajemy cebulkę i krótko dusimy, a następnie lekko studzimy.

Do makaronu dodajemy groszek, pokrojoną w kostkę szynkę, pokrojoną mozzarellę i starty parmezan, mieszamy.

Przygotowujemy beszamel. W garnku lub na patelni lekko przypalamy mąkę, dokładamy rozdrobnione masło i mieszamy aż masa mocno zgęstnieje.

Powoli, porcjami, dolewamy mleko, ciągle mieszając. Gdy mieszanka będzie konsystencji jogurtu- doprawiamy solą, pieprzem i gałką, jeszcze chwilkę gotujemy i zestawiamy z ognia.

Mieszamy z makaronem, przekładamy do takiego naczynia, by masa miała około 3-4 cm wysokości. Myślę, że najlepiej sprawdzi się nieduża blaszka do pieczenia. Masę dociskamy do spodu formy i wstawiamy do lodówki na minimum 6 h.

Po tym czasie dzielimy masę na mniejsze kawałki, możemy wyciąć foremkami do ciastek, lub natłuszczoną szklanką, albo po prostu uformować coś na kształt niedużych kotlecików.

Przygotowujemy ciasto z mąki, wody i przypraw- powinno mieć konsystencję ciasta naleśnikowego.

Każdy z uformowanych kawałków makaronowej masy zanurzamy w cieście i smażymy na dość głębokim i bardzo rozgrzanym tłuszczu. Wyciągamy na papierowy ręcznik, by pozbawić frittatine nadmiaru tłuszczu. Ja przygotowałam także wersję z bułką tartą, ale chyba bardziej smakują mi te wyłącznie zanurzone przed smażeniem w cieście. Najlepsze są gorące, ale na zimno też nie tracą ani krztyny ze swych walorów smakowych.

 

Wytrawne ciasto z cukinii

Jak już kiedyś wspominałam, rzadko zdarza się, że gotując, restrykcyjnie trzymam się przepisu. Zawsze coś dodaję, ulepszam. Tym razem też tak było, okazało się jednak, że o ile można poszaleć z dodatkami, to czasami jednak baza potrawy powinna być zgodna przynajmniej z ogólnymi zasadami. Pieczenia dotyczy to o wiele bardziej, dlatego pieczenie słodkich ciast zostawiam zwykle mojej mamie.

Ciasto na słono, to inna bajka, tak mi się przynajmniej wydawało- nic bardziej mylnego. Zmieniłam proporcje składników i wyszedł cudowny gniotek. Dlatego po prostu musiałam spróbować upiec je jeszcze raz, z większym pietyzmem zwracając uwagę na gramatury- i wyszło cudownie. Teraz jest częstą przekąską, która czeka na swych amatorów w lodówce- nigdy za długo czekać nie musi 😉 Przedstawiam przepis na ciasto z cukinią, świetne jako ciepły posiłek, jeszcze lepsze jako zimna przekąska.

Przygotujcie następujące składniki:

  • 400 g cukinii
  • 200 g mąki
  • 50 g parmezanu
  • 100 ml oleju
  • cebula
  • 5 jajek
  • 2-3 łyżeczki soli, 2-3 łyżeczki czarnego pieprz i łyżeczkę tymianku- mój był suszony.
Cukinie starłam na tarce w paski, cebulę na drobnych oczkach- można też drobno posiekać. Wymieszałam z resztą składników i przypraw. Ciasto wypełniło owalną formę 28cmx20cmx5cm. Wstawiłam do rozgrzanego do 190 stopni piekarnika i piekłam z włączoną dolną grzałką przez 35 minut. Po tym czasie włączyłam także górną grzałkę i dopiekałam przez około 10 minut, żeby ładnie zrumienić wierzch.

Chrupiące i pyszne placuszki z cukinii

Cukinia jest jednym z tych warzyw, które latem wykorzystuję na potęgę. Mam swoje ulubione potrawy, ale często staram się wymyślać nowe albo modyfikować już wypróbowane. Ten przepis jest właśnie taką modyfikacją, a właściwie to śmiało mogę go nazwać ulepszeniem. Placki z cukinii robię od zawsze, ale w tej wersji ode niedawna, a żałuję, bo są wyjątkowo smaczne.

Często spotykałam się z opiniami, że cukinia jest “niewdzięcznym” warzywem do smażenia, bo ma w sobie sporo wody, często placki po prostu się rozpadają. Ten przepis sprawdziłam już wiele razy, wyszły bez problemu i za każdym razem równie świetne.

Do przygotowania rzeczonych placuszków potrzebujecie:
  • 2 średniej wielkości cukinii
  • 3 jajek
  • pół szklanki mąki
  • 1/3 do pół szklanki startego parmezanu, pecorino romano lub innego ulubionego, najlepiej dość słonego sera.
  • kilku plasterków szynki parmeńskiej, może być serrano lub inna, najlepiej z tych długo dojrzewających
  • soli, pieprzu
  • oleju do smażenia
Cukinie starłam na tarce, na dużych oczkach. Wbiłam jajka, dodałam mąkę, starty ser, dość drobno pokrojoną szynkę i wszystko wymieszałam. Doprawiłam sporą ilością pieprzu i niewielką soli, pamiętając, że zarówno ser jak i szynka, oddają potrawie nieco ze swej słoności podczas smażenia. Ciasto powinno być dość luźne, ale nie lejące się. W razie konieczności można dodać więcej mąki. Placki nakładałam na patelnię łyżką, rozprowadzając na boki, by nie były zbyt grube. Temperatura smażenia powinna być średnia. Nie może być za niska, bo placki bardziej się uduszą niż usmażą i wchłoną masę oleju, a z kolei na zbyt rozgrzanym tłuszczu po prostu się spalą. Placki podajemy na przykład z ulubionym sosem, ja postawiłam na czosnkowy. Jak usłyszałam od pierwszego i najwierniejszego testera- są obłędne. Wszyscy, którzy próbowali potwierdzają, więc spróbujcie i dajcie znać, czy także staliście się ich fanami. Wszystkiego pichceniomaniowego Moi Drodzy!

Szparagowe co nieco

Póki sezon na szparagi trwa, w mojej kuchni królują kilka razy w tygodniu od momentu pojawienia się na straganach pobliskiego targu. W różnych wersjach obiadowych, śniadaniowych lub jako przekąska. Jeden z pomysłów to szparagi zapieczone w cieście francuskim. Mogą stanowić odrębne danie lub dodatek, na przykład do pysznej pieczonej rybki.

Ta wersja szparagów nie wymaga od Was specjalnego sprzętu kuchennego, żadnych wysokich garnków, wiązania sznurkiem- zapomnijcie!

Wykorzystuję zielone szparagi, te po prostu najbardziej mi smakują. Póki są młode- nie obieram ich, wyłącznie myję. Naginam końcówkę każdego szparaga żeby pękła w miejscu w którym kończy się najbardziej włóknista część. Tak przygotowane warzywa wrzucam na osolony wrzątek i obgotowuję nie dłużej niż 5 minut. Odcedzam i lekko studzę. 3-4 szparagi owijam dość cienkim plastrem boczku oraz nie za grubym paskiem ciasta francuskiego. Układam na blaszce wyłożonej papierem.

Wystające spod boczku i ciasta szparagi natłuszczam lekko oliwą i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 190 stopni (góra-dół) na 12-15 minut, do momentu aż ciasto będzie złote.

Szparagi obgotowywane były w osolonej wodzie, boczek także dodaje słoności, więc jedyna przyprawa, którą ewentualnie polecam dodać to pieprz lub papryka- coś do doda ostrości. Choć muszę przyznać, że pomimo iż lubię ostre potrawy, szparagi wolę w wersji jak najbardziej naturalnej. Chodzi w końcu o to, żeby wydobyć i podkreślić ich słodkawy, bulwiasty smak, a nie go zabić.

W bardziej bogatej wersji dodawałam jeszcze suszone pomidory z oleju oraz ser.

Jeśli lubicie szparagi mocno chrupiące, al dente, to wystarczy ich po prostu nie obgotowywać.

Wszystkiego szparagowego życzę!

 

Lekki bakłażan na bezmięsny apetyt

Najpiękniejsza magia w kuchni to ta, gdy pozornie z niczego powstaje pyszne COŚ. Poniższy przepis to właśnie taka kombinacja. Świeże produkty plus coś co zostało z obiadu z poprzedniego dnia a także coś, co zawsze wypełnia moją spiżarnię.

Potrzebujemy 2 średnie bakłażany, cebulę, czosnek, passatę pomidorową, kaszę pęczak, sól, pieprz, paprykę słodką i pikantną.

Bakłażany tnę wzdłuż na pół, łyżeczką drążę by powstały z nich łódki, uważając przy tym żeby nie przerwać skórki. Solę i odstawiam na około 30 minut, by łódki nabrały wody 😉 Dzięki temu warzywo ładnie się upiecze a nie udusi. Wybieram bezpestkowe wydrążone części, by dodać je potem do wypełnienia.

W czasie gdy bakłażan oddaje nam nadmiar wody- przygotowuję farsz. Ponieważ poprzedniego dnia na talerzu gościła kasza pęczak, której niewielki nadmiar jeszcze został, postanowiłam jej użyć. Może być każdy rodzaj kaszy, ryż lub makaron. Kasza pęczak jest dość spora. Lubię ją wykorzystywać do potraw, których bazę stanowią miękkie po przygotowaniu warzywa. W tym przypadku otrzymamy cudownie rozpływającego się w ustach bakłażana z przyjemnie “chrupką” kaszą. Gdy gotujemy coś miękkiego to zawsze dobrze dodać także coś, co można schrupać, tak na przełamanie.

Do garnka z grubym dnem wlewam dwie łyżki oliwy, szklę na niej cebulę pokrojoną w pióra- tradycyjnie lekko soląc, by zapobiec przypaleniu. Gdy cebula się zeszkli dodaję 2-3 posiekane ząbki czosnku i też krótko podsmażam, około minuty. Następnie dodaję wydrążony, rozdrobniony miąższ i podsmażam by lekko się rozpadł i zagęścił całość farszu. Dolewam passatę- około szklanki. Duszę wszystko przez jakieś 10 minut.

Dodaję ugotowaną wcześniej kaszę by zagęścić całość, około 2 szklanki. Wszystko razem duszę jeszcze kilka minut, próbuję i doprawiam, w prosty sposób, solę, pieprzę i ewentualnie lekko słodzę jeśli pomidory są zbyt kwaśne, dodaję łyżeczkę słodkiej papryki i ostrej papryki według uznania. Kasza nie jest przesadnie wyrazista w smaku, więc polecam wszystko przyprawić nieco mocniej niż zwykle.

Teraz już wystarczy wytrzeć nadmiar wody z wydrążonych bakłażanów i nałożyć farsz, który powinien być wilgotny, ale niezbyt płynny, powinien dać się nałożyć “z górką”. Jeśli wydaje się wam, że jest zbyt luźny- po prostu pozostawcie go nieco dłużej na gazie bez przykrycia, nadmiar płynu odparuje. Wypełnione bakłażany układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i posmarowanej lekko olejem, wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180-190 stopni (góra-dół). Po 20 minutach na wierzch bakłażanów wykładam żółty ser i piekę jeszcze 10 minut.

Chrupiąca kasza w pikantnych i lekko słodkawych pomidorach, mięciutki i lekko przypieczony od spodu bakłażan świetnie połączą się z chrupiącą surówką. Moja propozycja- koper włoski. Kroję go w pióra, solę, skrapiam sokiem z cytryny i odstawiam na jakieś pół godzinki. Po tym czasie pozbawiam go nadmiaru wody, spowoduje to, że anyżowy smak warzywa złagodnieje. Na dużych oczkach ścieram słodką marchewkę i kwaskowe, winne jabłko. Doprawiam pieprzem, jeśli jeszcze jest to konieczne- solą i sokiem z cytryny, odrobina soku pomarańczowego także świetnie się sprawdzi.

Bezmięsna pychota gotowa!