Skip to main content

Szybki makaron w śmietanowo-pomidorowym sosie

Makaron zawsze jest świetnym wyborem, zwłaszcza jeśli chcemy przyrządzić coś szybko, a żeby było pyszne. Można go podać z dobrą oliwą i pieprzem albo bardzo wyszukanymi składnikami i niemal bez pudła, za każdym razem, poczujemy satysfakcję po posiłku. Banały wypisuję, ale zmierzam właściwie do tego, że bez makaronu nie mogłabym żyć. Jest to potrawa, która w każdym wydaniu poprawia mi humor. Trudno, przyznałam się, uwielbiam te węglowodany 😉

Składniki na 2 porcje:

  • 200-250 g makaronu
  • 250 ml passaty
  • 2-3 ząbki czosnku
  • łyżka marynowanych kaparów
  • 30 g słonej ricotty (lub innego słonego, lecz nie ostrego sera)
  • łyżka startego sera pecorino
  • łyżka kwaśnej śmietany 18%
  • pół łyżeczki czarnego pieprzu
  • oliwa do smażenia
  • sól
  • woda

Makaron gotujemy w osolonej wodzie.

W trakcie jego gotowania przyrządzamy sos. Czosnek drobno kroimy. Podsmażamy krótko na oliwie.

Dodajemy posiekane kapary.

Krótko podsmażamy. Dodajemy passatę.

Gotujemy kilka minut. Dodajemy pokruszony/starty ser.

Chwilę gotujemy i zaprawiamy solidną łyżką śmietany.

Na koniec doprawiamy pieprzem i jeśli to konieczne solą.

Możemy podać z ulubionymi ziołami. Na przykład z szałwią.

Makaronowa sałatka z pesto z rukoli

Jeśli jesteście wyznawcami teorii, że sałatką nie można się najeść, to mam dzisiaj dla Was przepis na taką, która jest tego zaprzeczeniem. Jest prosta w przygotowaniu, choć wymaga kilku specyficznych składników. Podaję Wam przepis, który dopracowałam i uważam za najsmaczniejszy, ale oczywiście możecie improwizować i wymieniać składniki na podobne, łatwiej dostępne. Bohaterem sałatki jest dzisiaj, oprócz rukoli, slinzega- wędlina suszona włoskim, alpejskim, cudownie pachnącym powietrzem.

Składniki na 2 solidne porcje:

  • 150 g maksymalnie 200 g makaronu, wykorzystałam świderki
  • 30 g slinzegi, którą można zastąpić bresaolą lub ulubioną szynką
  • 20-30 g sera pecorino (grana padano lub ewentualnie parmezanu)
  • 50 g świeżej rukoli
  • ząbek czosnku
  • 15-20 orzeszków piniowych (można zastąpić nasionami słonecznika lub orzeszkami ziemnymi, niesolonymi)
  • 8 łyżek oleju o neutralnym smaku (lub oliwy z oliwek)
  • szczypta płatków chili
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • sól
  • woda
Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie.

Odcedzamy studzimy.

Rukolę myjemy i przekładamy do naczynia, w którym będziemy miksować składniki na pesto.

Dodajemy czosnek, lekko pokrojony.

Orzeszki.

1/3 z podanej ilości sera pecorino, startego na tarce.

Doprawiamy chili.

Dolewamy olej. Miksujemy na gładką masę.

W razie konieczności dodajemy więcej oleju. Oczywiście do pesto ideałem byłby dodatek oliwy z oliwek i oczywiście możecie jej dodać. Pamiętajcie jednak, ze sama rukola ma lekko gorzkawy i ostry smak. Jeśli nie przepadacie za wyrazistą gorzkością- lepiej wykorzystajcie neutralny olej.

Przestudzony makaron mieszamy z pesto.

Dodajemy dość cienkie paski sera oraz kawałki wędliny.

Skrapiamy octem balsamicznym- ale uwaga, tylko jeśli lubicie jego smak! Jeśli go nie znacie- spróbujcie nieco przed polaniem dania. Jego smak jest specyficzny i nie każdemu odpowiada. Ja lubię więc polecam. Oczywiście im lepszej jakości tym lepiej. Smacznego!

Dyniowo-serowa lasagne

W tym daniu króluje dynia, dzielnie wspierana przez niezawodny makaron. Jeśli do dań z tego warzywa nie jesteście specjalnie przekonani, to gorąco polecam Wam ten przepis. Słodycz dyni jest  subtelnie podkreślona, a w kontraście ze słonym serem i lekko pikantnym dyniowym sosem- wszystko komponuje się ze sobą cudownie. Zapewniam!

Składniki (naczynie o wymiarach 36×15:)

  • makaron lasagne
  • 700 g oczyszczonej dyni
  • 200 g sera cheddar
  • 3 kulki mozzarelli (każda po ok. 120 g po odsączeniu zalewy)
  • cebula
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 2 łyżeczki oregano
  • łyżeczka ostrej papryki
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 2 łyżeczki soli
  • łyżeczka czarnego pieprzu
  • olej do smażenia
  • woda

Zaczynamy od przygotowania dyniowego sosu. Na rozgrzanym oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulkę, do momenty aż przyrumieni się.

Dorzucamy pokrojony w kostkę czosnek i podsmażamy tylko chwilę, by nie przypalił się.

Dobra rada- jeśli nie potrzebujecie pięknie pokrojonej drobniutkiej i równej kostki, zgniećcie pojedyncze ząbki przy pomocy noża (układamy szerokie ostrze na ząbku i uderzamy/dociskamy je z góry, ostrożnie, do lekkiego rozgniecenia).

Dzięki temu łatwiej obierzecie czosnek, a do tego łatwiej będzie Wam kroić takie lekko rozpłaszczone, nie uciekające spod palców. Do podsmażonej cebuli i czosnku dokładamy pokrojoną w kostkę dynię.

Doprawiamy solą, pieprzem, papryką i tymiankiem, mieszamy, chwilę smażymy.

Zalewamy wodą do poziomu dyni.

Przykrywamy, gotujemy do miękkości. Dynia także puści soki, więc w trakcie gotowania pod przykryciem wody nie powinno za dużo ubyć- jeśli jednak tak się stanie, to zawsze możemy nieco jej dolać. Po 15-20 minutach dynia będzie już na tyle mięciutka, że bez problemu rozgnieciemy ją na przykład tłuczkiem do ziemniaków, możemy też zmiksować.

Jednak przed zmiksowaniem warto jeszcze spróbować i dosmaczyć. Sos będzie nadawał główny smak całemu daniu, więc dobrze by miał wyrazisty smak. Nie może też być zbyt gęsty, mniej gęsty niż standardowa passata, którą możemy znaleźć w sklepie. Powinniśmy uzyskać około 1200 ml sosu. W międzyczasie pozostałe 200 g dyni kroimy w dość drobną kostkę i podsmażamy krótko, lecz na dość dużym ogniu, ładnie się przypiekła.

Nie mieszamy zbyt często- wrzucamy na rozgrzany olej, rozkładamy równomiernie na patelni i po około 3-4 minutach mieszamy, by przypiekała się z innej strony.

Na dno naczynia wylewamy nieco dyniowego sosu układamy makaron, polewamy sosem a następnie wykładamy ser i podsmażoną dynię.

Polewamy sosem, układamy makaron, dynię oraz ser i tak do wypełnienia naczynia. Na wierzchu powinien znaleźć się sos i ser.

Zapiekamy 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Jeśli podczas pieczenia zaobserwujecie, że wierzch dania wysechł- polejcie go 1/4- 1/3 szklanki wody.

Smacznego.

Tortellini w sałatce

Dawno temu usłyszałam o sałatce, której jednym ze składników jest włoskie tortellini, nawet kiedyś miałam okazję spróbować, ale jakoś… nie byłam przekonana do tej potrawy. Poniekąd dlatego, że nie lubię używać gotowców, a jak już zdarzy mi się tortellini zrobić- to raczej znika bardzo szybko i nie ma szans być wykorzystane do żadnej innej potrawy. Wreszcie postanowiłam się przełamać, i w tym wypadku pozbyć tej “zasady”,  w końcu makaronu choćby też nie robię zawsze własnoręcznie 😉 Bez przesady! 😉 Przepis na sałatkę to moja wariacja z wykorzystaniem gotowego tortellini nadziewanego szynką i serem.

Składniki na około 5-7 porcji:

  • 250 g gotowego tortellini z szynką i serem
  • ok 100 g grillowanych karczochów z oleju (mogą być też z lekkiej zalewy octowej)
  • 1 czerwona papryka
  • 1/3 szklanki startego parmezanu
  • ok. 80 g sera żółtego, może być cheddar lub inny ulubiony, ale wyrazistego w smaku
  • 80 g szynki serrano
  • łyżka majonezu
  • 2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego
  • pęczek drobnego szczypiorku
  • duży ząbek czosnku
  • czarny pieprz
  • oliwa z oliwek lub dobrej jakości olej
Tortellini gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Odcedzamy, przelewamy oliwą żeby się nie posklejały, studzimy. Lekko rozdrabniamy karczochy. Paprykę kroimy w kostkę. Dosypujemy starty parmezan. Ser kroimy w niezbyt małą kostkę. Szynkę także rozdrabniamy. Jeśli macie ją w cieniutkich plastrach, tak jak ja, możecie ją po prostu podzielić na mniejsze kawałki palcami. Siekamy szczypiorek.

Wszystko razem ze sobą mieszamy. Z majonezu, jogurtu, 4 łyżek oliwy, przeciśniętego przez praskę ząbka czosnku i pieprzu tworzymy sos.

Soli nie dodaję, gdyż zarówno tortellini, ser i szynka już dodają sporo słoności. Jeśli sałatkę od razu dzielicie na porcje- proponuję polać ją sosem z wierzchu, będzie ładniej się prezentować. Jeśli jednak całość ma wylądować w dużej misce- to najlepiej wymieszać z sosem.

Linguine z marynowanymi sardelami

Kuchnia włoska nieustannie zaskakuje mnie swoją różnorodnością. Odwiedzam coraz to nowe rejony tego pięknego kraju i ciągle odkrywam nowe smaki, kulinarne tradycje i preferencje. Każdy region ma swoje sztandarowe dania, a jeśli zapożycza przepisy z innych stron- to zwykle są one lekko zmodyfikowane, niejako naznaczone danym miejscem i lokalnymi produktami. Kuchnia sycylijska to jedna z tych, które zafascynowały mnie najbardziej. Każdy talerz to odzwierciedlenie mieszanki kultur i licznych wpływów związanych zarówno z położeniem geograficznym wyspy jak i historią tego miejsca. Świeże, lokalne produkty, połączenie wyrazistych smaków, słonych i ostrych ze słodkimi akcentami… bajka. Dzisiaj potrawa inspirowana tym, co udało mi się osobiście skosztować.

Składniki na 2 porcje:
  • 200 g makaronu typu Linguine
  • 10 pomidorków koktajlowych
  • mała cebulka
  • 1/3 niedużego korzenia kopru włoskiego
  • 10-15 rodzynków
  • sardele marynowane (alici marinate)
  • solidna kromka jasnego pieczywa, bez skórki
  • pół łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedziego
  • sól i pieprz
  • oliwa do smażenia
Zaczynami od przygotowania chlebowej posypki. Środek chleba rozdrabniamy, kroimy lub mielimy.

Rumienimy przez około 10-15 minut na suchej patelni, na niedużym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Gdy okruszki są zrumienione dodajemy czosnek niedźwiedzi i jeszcze chwilę trzymamy na ogniu.

W lekko osolonej wodzie gotujemy makaron.

W kostkę lub pióra kroimy cebulkę i koper włoski, pomidorki przepoławiamy, szykujemy także rodzynki.

Koper, cebulę i rodzynki podsmażamy na rozgrzanej oliwie.

Gdy będą zrumienione- dodajemy pomidorki.

Chwilę podsmażamy i podlewamy odrobiną wody z gotowania makaronu, około 150 ml.

Doprowadzamy do wrzenia i dodajemy opłukane sardele.

Spróbujcie jak mocno octowe są i jeśli są mocne w smaku- dodawajcie je po trochu i próbujcie- nie chcemy aby octowy smak zdominował smak dania. Na koniec doprawiamy, jeśli to konieczne, solą i czarnym, najlepiej świeżo mielonym pieprzem. Łączymy z makaronem.

Danie podajemy posypane rumianymi okruchami z chleba.

P.S. Chlebowe okruszki to świetny pomysł na wykorzystanie czerstwego pieczywa. Możecie aromatyzować je ulubionymi ziołami i przechowywać długie tygodnie w szczelnie zamkniętym opakowaniu. Na Sycylii duża cześć dań z makaronem podawanych jest właśnie z takim dodatkiem.

Schabowe zawijaki z aromatycznym pesto

Dawno, dawno temu, choć pewnie raptem kilka miesięcy, w formie prezentu, przyjechał do mnie z Włoch słoiczek z pesto. Wstawiony do szafki, lekko zapomniany, czekał na swoje wielkie wejście. I oto nastąpiło. Myślicie pewnie- włoskie pesto… co w tym niezwykłego? Ano skład. Było to pesto z karczochów z dodatkiem pomidorów, specjał wcale nie taki popularny jakby się mogło wydawać. Przyznam, że sama jadłam pierwszy raz i… już kombinuję jak go zrobić od początku do końca w domowych warunkach 🙂 Na pewno podzielę się tym przepisem, ale póki co “upolujcie” karczochowe pesto w sklepie i koniecznie wypróbujcie to danie! Przepyszne!

Składniki na 3 porcje:

  • 250-300 g makaronu, ja użyłam Rigatoni
  • 3 kotlety schabowe (ja miałam z kością)
  • 2 solidne łyżki pesto
  • 6 suszonych pomidorów z oleju
  • 6 plastrów szynki parmeńskiej
  • ricotta salata lub inny dość słony ser
  • łyżka masła (dzielimy na 3 części)
  • czarny pieprz
  • 1 świeży liść laurowy (2 suszone)
  • mąka do odtoczenia zawijaków
  • tłuszcz do smażenia.
  • woda

Schab pozbawiamy kości. Wybieramy naczynie, w którym będą dusiły się roladki. Oczywiście muszą się w nim zmieścić, ale najlepiej jeśli wejdą one “na styk”. Dzięki temu nie będziemy potrzebowali dużo płynu podczas duszenia i łatwiej uzyskamy aromatyczny sos. Zatem w dobrze dobranym garnku zagotowujemy jakieś 0,5 l wody, dodajemy liść laurowy, odrobinę soli i odkrojone kości. W międzyczasie przygotowujemy zawijaki. Mięso rozbijamy. Podczas rozbijania polecam przykryć mięso folią spożywczą, wtedy nic nie będzie pryskać na boki.

Każdy plaster smarujemy pesto.

Na jednym końcu rozbitego mięsa układamy rozdrobnione pomidory.

Następnie dokładamy szynkę.

Potem dokładamy ser.

Na każdy kotlet kładziemy także porcję masła.

Posypujemy czarnym pieprzem.

Zwijamy mięso od strony ułożonych składników, zakładając do środka boki. Obtaczamy w mące.

Podsmażamy krótko, na rozgrzanym tłuszczu, na sporym ogniu, z każdej strony, aż do zrumienienia.

Przekładamy do gotującego się wywaru.

Dusimy pod przykryciem jakieś 45 minut, od czasu do czasu delikatnie przekładając ze strony na stronę. W międzyczasie, jeśli to konieczne, dolewamy wodę, ale zawijaki nie muszą, a wręcz nie powinny tonąć w wywarze. Dobrze, aby płynu było jedynie tyle, by mięso nie przywierało do dna. Mniej więcej 1/5-1/4 wysokości roladek.

Pod koniec gotowania usuwamy z wywaru kości. Roladki odkładamy i przykrywamy folią, by zbytnio nie ostygły. Podkręcamy ogień i redukujemy nieco sos.

Dodajemy łyżkę pesto.

Na koniec doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Mieszamy z ugotowanym al dente makaronem. Pychota!

Dyniowo-kokosowe curry z kurczakiem

Dynia, naukowo cucurbita, to genialne źródło witamin, antyoksydantów, które mogą hamować rozwój zmian nowotworowych, działa korzystnie na nasz wzrok. Jest pełna substancji obniżających poziom złego cholesterolu we krwi oraz błonnika, który wspomaga trawienia a co za tym idzie- utratę wagi..  Nic tylko jeść! Moja jesienna kuchnia jest pełna dań z dynią. To bardzo wdzięczny produkt, który każdej potrawie dodaje smaku, struktury, a przy tym wdzięcznie przyjmuje wszystkie bardziej wyraziste akcenty, z którymi ją łączymy. Dlatego świetnie nadaje się jako podstawa potrawki z mięsa drobiowego w towarzystwie aromatycznych przypraw.

Składniki na 4 porcje:

  • spora podwójna pierś z kurczaka
  • pół niedużej dyni (ok. 1 kg)
  • cienki makaron ryżowy, ok 150 g
  • 300-400 ml mleka kokosowego
  • średnia słodka czerwona papryka
  • papryczka chili lub płatki chili (ok 1/2 łyżeczki lub więcej jeśli lubicie ostrzej)
  • 3 łodygi selera naciowego
  • mała cebulka
  • 2-3 ząbki czosnku
  • pół łyżeczki curry
  • pół łyżeczki kurkumy
  • pół łyżeczki sproszkowanej trawy cytrynowej lub ok. 3-4 łyżki soku z cytryny
  • szczypta kuminu
  • sól
  • solidna łyżka oleju kokosowego
Dynię pozbawiamy pestek, obieramy i kroimy w średnią kostkę.

W drobną kostkę kroimy cebulkę, selera naciowego i paprykę.

Rozgrzewamy olej.

Podsmażamy na nim wszystkie pokrojone składniki.

Oczyszczamy mięso i także kroimy w kostkę/nieduże paski. Przesuwamy warzywa na bok patelni i podsmażamy mięso.

Jeśli macie małą patelnie podsmażcie mięso na osobnej- krótko na sporym ogniu i dodajcie do warzyw. Przez praskę przeciskamy czosnek- dodajemy.

Dolewamy mleko kokosowe.

Lekko solimy. Gotujemy wszystko ok 10 minut. Dosypujemy przyprawy.

Chwilę gotujemy.

Próbujemy i jeśli to konieczne doprawiamy solą i chili. Zgodnie z instrukcją przygotowujemy ryż.

Zwykle zalewa się go wrzątkiem i trzyma pod przykryciem ok. 5 minut. Mieszamy z resztą dania- serwujemy.

Makaronowa sałatka z hiszpańską nutą

Ostatnio jeden z członków mojej rodziny wrócił z przepięknych wakacji w Hiszpanii. Z okazji rodzinnego spotkania, postanowiłam nawiązać nieco do tamtejszych smaków. Chciałam u jednych wywołać wspomnienia, a innych choć w nieznacznym stopniu przenieść na chwilę w tamten klimat. W sumie to pojęcia nie mam, czy jakikolwiek mieszkaniec Półwyspu Iberyjskiego przygotowałby tego typu sałatkę, ale mnie odpowiada zarówno ostrość płynąca ze wspaniałej kiełbasy jak i słoność hiszpańskich oliwek. Poszukajcie produktów dobrej jakości, bo warto i wypróbujcie!

Składniki na ok 4-5 sporych porcji:

  • 300 g świeżego szpinaku
  • 300 g makaronu (na przykład duże kolorowe świderki)
  • ok. 150-200 g zielonych oliwek bez pestek
  • ok. 150-200 g chorizo
  • czerwona papryka
  • 5-6 łyżek oliwy z oliwek
  • sól
  • opcjonalnie płatki chili
Makaron gotujemy al dente. Chorizo kroimy na cienkie plasterki i podsmażamy.

Gdy już tłuszcz się wytopi- dodajemy oliwę z oliwek. Chorizo jest dość ostre, ale jeśli potrzebujecie, to dodajcie jeszcze płatki chili no i sól do smaku.

Paprykę kroimy w dość cienkie a długie kawałki. Oliwki przepoławiamy.

Świeży szpinak myjemy i podsuszamy. Makaron, paprykę, oliwki i kiełbasę mieszamy ze sobą.

Wykładamy na szpinak, podajemy.

Makaron w kremowym sosie z wędzonym łososiem i chrupiącą marchewką

Czy też tak macie, że gdy napadnie Was ochota na jakiś produkt, to przez pewien czas moglibyście go jeść w kółko i najlepiej w ramach każdego posiłku? Ja mam tak często. Tym razem przyszedł czas na ryby. Ogólnie bardzo je lubię i dość często je jem, ale jak mnie najdzie… to w lodówce i szafkach znaleźć można ryby świeże, wędzone, w puszkach. Śledzia w oleju, tuńczyka w wodzie, makrelę w pomidorach albo i rybnego paprykarza. Teraz właśnie nastał ten czas, więc możecie spodziewać się sporej ilości przepisów z jakimś rybiszczem w roli głównej. Poza tym wierzę, że organizm w ten sposób sygnalizuje nam czego potrzebuje, a ja staram się słuchać natury. Dzisiaj- makaron z łososiem i marchewką. Koniecznie spróbujcie!

Składniki na 2 porcje:

  • 200-250 g makaronu, ja użyłam jajecznego tagliatelle
  • 100 g wędzonego łososia
  • średnia marchewka
  • 3 spore ząbki czosnku
  • solidna łyżka kwaśnej śmietany
  • dwie łyżki oleju do smażenia
  • łyżka masła
  • 2-3 łyżki soku z cytryny
  • natka pietruszki, ok. pół pęczka
  • sól i spora ilość czarnego pieprzu
Makaron gotujemy by był al dente.

W międzyczasie możecie wodą z gotowania makaronu zahartować śmietanę. Czyli do rzeczonej łyżki śmietany dolewamy kilka łyżek gorącej wody i energicznie mieszamy.

Rozgrzewamy olej wraz z masłem.

Podsmażamy pokrojoną marchewkę.

Ja kroiłam ją w słupki, gdyż chciałam osiągnąć efekt chrupkości w daniu. Po jakichś 10 minutach dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek oraz posiekaną natkę.

Krótko podsmażamy. Dodajemy śmietanę.

Dolewamy sok z cytryny.

Przyprawiamy pieprzem.

Kilka minut gotujemy. Dodajemy lekko rozdrobnionego łososia i jeszcze 2-3 minutki podgrzewamy.

Na koniec próbujemy i w razie konieczności solimy. Proponuję nie używać soli wcześniej, gdyż ryba doda jej sporą ilość. Lepiej dosolić na sam koniec. Podajemy z makaronem, posypujemy jeszcze odrobiną świeżej natki.

Makaron na bogato

 Jest to danie, z którym mam bardzo miłe skojarzenia. Kiedyś podobne zachwyciło mnie i moją przyjaciółkę w jakiejś warszawskiej restauracji. Było tak pyszne, że próbowałyśmy potem je odtworzyć we własnej kuchni. Oczywiście wyszła nam inna potrawa, ale nie wiem, czy nawet nie smaczniejsza wersja. Bo ten makaron jest rewelacyjny! Bardzo chętnie wracam do niego co jakiś czas. Myślę, że kiedy spróbujecie, to też wpiszecie go na stałe do domowego jadłospisu.

Potrzebne składniki na 4 porcje:

  • 400 g makaronu, ja wykorzystałam kokardki
  • 200 g świeżego szpinaku
  • 500 g pieczarek
  • 500 g mięsa z kurczaka ( ja użyłam mięsa oddzielonego od podudzi)
  • pół szklanki parmezanu
  • solidna łyżka kwaśnej śmietany 18%
  • łyża masła
  • 2-3 łyżki oliwy z suszonych pomidorów
  • 6-8 suszonych pomidorów z oliwy
  • 3 spore ząbki czosnku
  • czarny pieprz
  • sól
Najpierw przygotowujemy składniki. Mięso oczyszczamy, kroimy w niezbyt grube paski. Pieczarki czyścimy (ja myję, nie obieram) kroimy w średnią kostkę. Rozgrzewamy oliwę wraz z masłem.

Na dość dużym ogniu podsmażamy kurczaka.

Gdy mięso zacznie łapać temperaturę i zbieleje- dorzucamy przeciśnięty przez praskę czosnek.

Chwilę podsmażamy i dodajemy pokrojone pieczarki i pokrojone suszone pomidory. Lekko solimy, by grzyby szybciej puściły wodę.

Przykrywamy i dusimy jakieś 10 minut. Następnie dodajemy umyty szpinak.

Mieszamy, przykrywamy. Dusimy 5 minut.

Dodajemy śmietanę, mieszamy.

Dodajemy starty parmezan.

Jeszcze chwilę dusimy. Próbujemy- dość obficie pieprzymy i solimy do smaku. W międzyczasie w osolonej wodzie gotujemy makaron. Serwujemy 🙂